On nie jest smutną historią. To jest superchłopak. Ma megapredyspozycje, kamera go kocha. I jeszcze ma niesamowity dryg: nawet jak czegoś nie potrafi, to ma tyle wdzięku, że wszyscy go kochają.
Podczas konferencji prasowej Mateusz Morawiecki odniósł się do publikacji i powiedział, że "wraz z żoną kocha swoje dzieci mocno i jest z nich dumny. "Nigdy mnie nie zawiódł kiedy go
Wyszło na to drugie. Na pożegnanie powiedział, że kocha mnie, ale chyba nie tak jak powinien, że nie możemy być razem, ale może kiedyś się zejdziemy i czy możemy być przynajmniej dobrymi znajomymi. Wtedy byłam w stanie w którym zgodziłabym się na wszystko.
MĄŻ POWIEDZIAŁ ŻE WYKOŃCZY MNIE PSYCHICZNIE: najświeższe informacje, zdjęcia, video o MĄŻ POWIEDZIAŁ ŻE WYKOŃCZY MNIE PSYCHICZNIE; Pomóżcie, on chce mnie wykończyć psychicznie
Myślałem, że nas zostawiła, bo nie kocha ciebie, ale okazało się, że nie kocha nas. – Pojechałeś do niej? – Lepiej by było, gdybym tego nie zrobił, – odpowiedział ponuro. – Wszystko w porządku, nie gniewam się, musiałeś to zrobić. Mój syn myślał, że jego matka zostawiła nas przeze mnie, ale poznał prawdę. Nie
Po naszej rozmowie stwierdziła że ona chciała mu tylko sprawić radość, że jak widzi wnuka 1.5 h w tygodniu to to nie ma znaczenia. Nie ma znaczenia że mnie nie słucha nie ma znaczenia że robi złośliwe uwagi bo babcia robi wie lepiej niż mama. Mame można w kosmos wysłać.
. bad I couldn't see. bad I couldn't see. I believed że nie chce abym wychodziła za came in… with them and that he doesn't want me to marry Joseph. to być osobą… która może powiedzieć"kocham cię. a person… who gets to say"I love że przyjeżdżam a ja nie mogłam powiedzieć na weekend by się zabawić bez żadnych zobowiązańHow come? no strings attached but… You know I just thought I was coming here for a fun weekend and I just couldn't say it zaczynam myśleć że jest na mnie złyAnd i'm starting to think and i have been trying to find the perfect time and place to say it back which i thought it was tonight. Results: 30, Time: Czech -mi řekl , že mě miluje
Dołączył: 2012-07-31 Miasto: Jasło Liczba postów: 1275 1 marca 2021, 09:15 Cześć dziewczyny, czuję się najgorzej na świecie za sprawą tego co powiedział niedawno mój chłopak. W środę mamy drugą rocznicę związku, we wrześniu będzie dwa lata jak razem mieszkamy. Generalnie byłam tego związku pewna, bardzo się w nim zakochałam, wydawało mi się, że jesteśmy bardzo dopasowani, podobnie patrzymy na świat i mamy podobny humor. Z drugiej strony przyjaciele dla mojego chłopaka są bardzo wazni i dużo z nimi przebywa, ale to również wychodzi na dobre bo ma swoją przestrzeń. Ostatnio mieliśmy cięższy okres, gdzie pojawiało się trochę więcej spięć między nami (wywołanych głownie covidem, tym, ze straciłam pracę 24/7 praktcyznie siedziałam w domu, ale aktualnie już dostałam całkiem fajną pracę i można powiedzieć że "odzyskałam siebie") ale myślałam, że po tym wszystkim zaczynamy się dogadywać. No właśnie, myślałam.. Od dluższego czasu nie słyszałam od mojego chlopaka słów "kocham Cię" i w koncu o to zapytalam, a on odparł, że nie wie i nie wie czy chce ze mną być. Dodał, że nie chce się rozstawać, ale musi sobie to przemyśleć. Tamtej nocy oczywiście płacz i histeria, za to przez następne dwa dni był dla mnie tak czuły i kochany jakby nic się nie stało. Od tego czasu minął tydzień, ja po drodze jeszcze usiadłam na spokojnie, powiedziałam jak się z tym czuje, że potrzebuje pewności, ze z mojej strony taką pewność posiada. Z drugiej strony przez ten tydzień bardzo się dogadywaliśmy, był bardzo miły i czuły, seks był fantastyczny. I nie wiem czy powinnam czekać aż sobie to przemyśli i łaskawie stwierdzi ze mnie kocha albo nie, czy jechać do rodziców i dać mu przestrzeń. Czy w ogóle postąpić zgodnie z zasadą, ze jesli ktoś zastanawia się czy nas kocha to nigdy nie kochał. To mój pierwszy tak poważny związek i nie wiem co mam zrobić z taką sytuacją. IfYouWereThereBeware 1 marca 2021, 15:37 A tak calkiem szczerze to uważam, ze to on powinien gdzies pojechać to sobie przemyśleć, a nie ty...z tym, ze ja bym pewnie nie wytrzymałam i od razu spakowała kilka rzeczy i by mnie nie było. Dołączył: 2007-08-31 Miasto: Yp Liczba postów: 4816 1 marca 2021, 15:40 2 lata – dokładnie tyle trwa chemicznie zakochanie. Albo przechodzi na poziom wyżej albo się rozmywa. I tu nie ma co sie doszukiwac winy. Zakladam, ze macie jakiś podzial obowiazkow w domu. Z praktyki widze, ze facetom w zwiazku mieszka się wygodniej. Kobieta troche zadba o dom, cos innego ugotuje, jest się do kogo odezwac, ba! jeszcze chętnie placi polowe za mieszkanie w duchu obecnego równouprawnienia. Czasami tez polowe za zarcie, a je mniej. Lozko tez wspólne. W pandemii nie oplaca się pozbywać dobrej ‘wspollokatorki’. Raz, ze nie ma z kim podzielić sie oplatami, dwa trudniej teraz kogos poznac, bo sa restrykcje. Dla mnie ten facet wychodzi z zalozenia, ze lepszy wróbel w garści niż golab na dachu. Rozstawac się (od razu) nie chce, bo w sumie dobrze się mieszka razem, jesteś fajna kolezanka, ALE nie licz na jakies większe deklaracje. Dopóki nie nalegasz na wspólne plany na przyszlosc, to możesz tak sobie przy nim jakis czas pomieszkać. To jest jego oferta. Nie da sie tak zakochac, odkochac, znowu nie jest malzenstwo z 15 letnim stazem, by dopadla Was jakas rutnya i codziennosc. 2 lata zawiazku i pol roku mieszniania razem to za wczesnie na takie rozkminy. On sam nie powiedzial Ci nic, tylko wlasnie Ty wyczulas, ze cos tu nie gra. To tez o czyms swiadczy. Niestety, ja znam ten tekst, ze się nie wie co czuje, po wcześniejszych zapewnieniach. Bylam po obu stronach. Jest to zapowiedz końca. Uczciwie dodam, ze to zawsze było z mysla o drugiej osobie, aby jej nie ranic ostrym rozstaniem z dnia na dzień, bo wciaz sie kogos LUBI. To sa sytuacje, ze tu nie ma jakiegoś wielkiego powodu czy zarzutu. A najlepsze, ze druga strona myśli, ze związek kwitnie, a tu wlasnie cos zdechlo. Proby ratowania przypominaly reanimacje trupa. Probowac można, ale to tylko stan przejściowy. Może o to chodzi, ze on Cie nie (wy)rzuca, ale jak sama się spakujesz aby dac mu czas do namysłu, to spadnie mu kamien z serca. 2 dni na smutno, a później odpali aplikacje randkowa. Sama sie zastanow czego oczekujesz i jakie masz plany na przyszlosc. I nie wstydz sie tego. Masz prawo uklada sobie powoli zycie. Byc moze okaze sie, ze macie kompletne inne oczekiwania co do przyszlosci i tylko marnujesz czas. A jak bedziesz bac sie takich rozmow(bo presja, bo on nie jest zbyt wylewny), to obudzisz sie po 40stce z niczym, bo facio caly czas sie namyslal i wszystkie plany w zawieszniu. Nie, faceci dobrze wiedza czego nie chca i tak nie zmieniaja zdania co pol roku. Niektorzy nie chca ranic kobiety, inni nie lubia trudnych tematow i zmian, inni czuja sie wygodnie w swoich niedopowiedzeniach, bo jak cos 'on nic nie obiecywal', itd. DzulieT 1 marca 2021, 16:23 2 lata ? dokładnie tyle trwa chemicznie zakochanie. Albo przechodzi na poziom wyżej albo się rozmywa. I tu nie ma co sie doszukiwac winy. Zakladam, ze macie jakiś podzial obowiazkow w domu. Z praktyki widze, ze facetom w zwiazku mieszka się wygodniej. Kobieta troche zadba o dom, cos innego ugotuje, jest się do kogo odezwac, ba! jeszcze chętnie placi polowe za mieszkanie w duchu obecnego równouprawnienia. Czasami tez polowe za zarcie, a je mniej. Lozko tez wspólne. W pandemii nie oplaca się pozbywać dobrej ?wspollokatorki?. Raz, ze nie ma z kim podzielić sie oplatami, dwa trudniej teraz kogos poznac, bo sa restrykcje. Dla mnie ten facet wychodzi z zalozenia, ze lepszy wróbel w garści niż golab na dachu. Rozstawac się (od razu) nie chce, bo w sumie dobrze się mieszka razem, jesteś fajna kolezanka, ALE nie licz na jakies większe deklaracje. Dopóki nie nalegasz na wspólne plany na przyszlosc, to możesz tak sobie przy nim jakis czas pomieszkać. To jest jego oferta. Nie da sie tak zakochac, odkochac, znowu nie jest malzenstwo z 15 letnim stazem, by dopadla Was jakas rutnya i codziennosc. 2 lata zawiazku i pol roku mieszniania razem to za wczesnie na takie rozkminy. On sam nie powiedzial Ci nic, tylko wlasnie Ty wyczulas, ze cos tu nie gra. To tez o czyms swiadczy. Niestety, ja znam ten tekst, ze się nie wie co czuje, po wcześniejszych zapewnieniach. Bylam po obu stronach. Jest to zapowiedz końca. Uczciwie dodam, ze to zawsze było z mysla o drugiej osobie, aby jej nie ranic ostrym rozstaniem z dnia na dzień, bo wciaz sie kogos LUBI. To sa sytuacje, ze tu nie ma jakiegoś wielkiego powodu czy zarzutu. A najlepsze, ze druga strona myśli, ze związek kwitnie, a tu wlasnie cos zdechlo. Proby ratowania przypominaly reanimacje trupa. Probowac można, ale to tylko stan przejściowy. Może o to chodzi, ze on Cie nie (wy)rzuca, ale jak sama się spakujesz aby dac mu czas do namysłu, to spadnie mu kamien z serca. 2 dni na smutno, a później odpali aplikacje randkowa. Sama sie zastanow czego oczekujesz i jakie masz plany na przyszlosc. I nie wstydz sie tego. Masz prawo uklada sobie powoli zycie. Byc moze okaze sie, ze macie kompletne inne oczekiwania co do przyszlosci i tylko marnujesz czas. A jak bedziesz bac sie takich rozmow(bo presja, bo on nie jest zbyt wylewny), to obudzisz sie po 40stce z niczym, bo facio caly czas sie namyslal i wszystkie plany w zawieszniu. Nie, faceci dobrze wiedza czego nie chca i tak nie zmieniaja zdania co pol roku. Niektorzy nie chca ranic kobiety, inni nie lubia trudnych tematow i zmian, inni czuja sie wygodnie w swoich niedopowiedzeniach, bo jak cos 'on nic nie obiecywal', itd. Dokładnie, skończy się zerwaniem po latach kiedy autorce juz ciężej będzie poznać kogoś wartościowego, bo większość będzie zajęta. Wiem, że trudno Ci się pogodzić z prawdą, ale jak się kogoś kocha to się go kocha, nie trzeba się nad tym zastanawiać i to się nie zmienia. awokdas 1 marca 2021, 17:06 dziwie Ci sie, ze po tym jego wyznaniu uprawialas z nim sex... sex to nie milosc, moze byc mega sex a milosci brak. Edit do komentarza wyżej, będzie jej trudniej znaleźć kogos, nawet nie dla tego, ze pozajmowani, bo jak ktoś chce to i rozwod wezmie tylko będzie starsza, większa konkurencja od mlodszych, najlepsze lata zmarnuje na tego faceta a za rogiem moze czeka ktos wartosciowy. Edytowany przez awokdas 1 marca 2021, 17:12 Dołączył: 2011-11-07 Miasto: Liczba postów: 2146 1 marca 2021, 17:33 Dla mnie ta sytuacja jest absurdalna. Facet teraz nie jest pewien, co czuje, ale przemyśli sprawę i stwierdzi, że Cię jednak kocha? Dołączył: 2007-02-06 Miasto: Liczba postów: 10565 1 marca 2021, 18:50 kuhfrcisehrfuu3377876 napisał(a):Despacitoo napisał(a):ja bym sie wyprowadzila i dala facetowi czas by sie namyslil, wiadomo latwo sie mowi kiedy czlowiek stoi z boku, ale kiedys dawno temu bylam zakochana bez wzajemnosci i zaluje, ze tracilam czas by przekonac tego faceta i tak z tego nic nie wyszlo. Jesli Cie kocha to znajdzie Cie na koncu swiata, jesli nie to i tak odejdzie lepiej dla Ciebie by jak najszybciej wyszlo na jaw jak jest naprawde. Niestety histeria moze wywolac w drugiej osobie .. litosc , a nie uspiona milosc.. Też tak myślę. Jednak po takim czasie jest do Ciebie przywiązany i pewnie zrobiło mu się przykro. Dlatego tak zareagował. Często jeżeli ktoś mówi, że nie wie czy kocha to tak naprawdę nie kocha. niestety , przykre ale tak to jest, ktos kto kocha , jest pewien ze chce z ta osoba byc zawsze nigdy by takich slow nie powiedzial. Tak mowi sie gdy nie chce sie bezposrednio zerwac, powiedziec , nie chce sie zranic, nie jest sie pewnym - bywa, nawet czesto ze ludzie po tym zostaja razem, nie wychadzi jednak to na dobre, wczesniej czy pozniej odbijaj sie czkawka. Jestescie mlodzi, wiem ze to przykre co powiem , ale lepiej czasem w zgodzie sie rozstac niz trzymac sie na sile, z histerii i wyrzutow sumienia. Dołączył: 2009-05-25 Miasto: Poznań Liczba postów: 3498 1 marca 2021, 19:22 MeGustaTweUsta napisał(a):Cześć dziewczyny, czuję się najgorzej na świecie za sprawą tego co powiedział niedawno mój chłopak. W środę mamy drugą rocznicę związku, we wrześniu będzie dwa lata jak razem mieszkamy. Generalnie byłam tego związku pewna, bardzo się w nim zakochałam, wydawało mi się, że jesteśmy bardzo dopasowani, podobnie patrzymy na świat i mamy podobny humor. Z drugiej strony przyjaciele dla mojego chłopaka są bardzo wazni i dużo z nimi przebywa, ale to również wychodzi na dobre bo ma swoją przestrzeń. Ostatnio mieliśmy cięższy okres, gdzie pojawiało się trochę więcej spięć między nami (wywołanych głownie covidem, tym, ze straciłam pracę 24/7 praktcyznie siedziałam w domu, ale aktualnie już dostałam całkiem fajną pracę i można powiedzieć że "odzyskałam siebie") ale myślałam, że po tym wszystkim zaczynamy się dogadywać. No właśnie, myślałam.. Od dluższego czasu nie słyszałam od mojego chlopaka słów "kocham Cię" i w koncu o to zapytalam, a on odparł, że nie wie i nie wie czy chce ze mną być. Dodał, że nie chce się rozstawać, ale musi sobie to przemyśleć. Tamtej nocy oczywiście płacz i histeria, za to przez następne dwa dni był dla mnie tak czuły i kochany jakby nic się nie stało. Od tego czasu minął tydzień, ja po drodze jeszcze usiadłam na spokojnie, powiedziałam jak się z tym czuje, że potrzebuje pewności, ze z mojej strony taką pewność posiada. Z drugiej strony przez ten tydzień bardzo się dogadywaliśmy, był bardzo miły i czuły, seks był fantastyczny. I nie wiem czy powinnam czekać aż sobie to przemyśli i łaskawie stwierdzi ze mnie kocha albo nie, czy jechać do rodziców i dać mu przestrzeń. Czy w ogóle postąpić zgodnie z zasadą, ze jesli ktoś zastanawia się czy nas kocha to nigdy nie kochał. To mój pierwszy tak poważny związek i nie wiem co mam zrobić z taką sytuacją. To początek końca. Dołączył: 2009-10-19 Miasto: Kraków Liczba postów: 4179 1 marca 2021, 19:40 Na Twoim miejscu bym wyjechala i dala mu to przemyslec ale sama tez bym sie podczas rozlaki mocno zastanowila czy chce dalej tego zwiazku. Dołączył: 2012-07-26 Miasto: Nuuk Liczba postów: 2271 1 marca 2021, 20:07 nuta napisał(a):2 lata ? dokładnie tyle trwa chemicznie zakochanie. Albo przechodzi na poziom wyżej albo się rozmywa. I tu nie ma co sie doszukiwac winy. Zakladam, ze macie jakiś podzial obowiazkow w domu. Z praktyki widze, ze facetom w zwiazku mieszka się wygodniej. Kobieta troche zadba o dom, cos innego ugotuje, jest się do kogo odezwac, ba! jeszcze chętnie placi polowe za mieszkanie w duchu obecnego równouprawnienia. Czasami tez polowe za zarcie, a je mniej. Lozko tez wspólne. W pandemii nie oplaca się pozbywać dobrej ?wspollokatorki?. Raz, ze nie ma z kim podzielić sie oplatami, dwa trudniej teraz kogos poznac, bo sa restrykcje. Dla mnie ten facet wychodzi z zalozenia, ze lepszy wróbel w garści niż golab na dachu. Rozstawac się (od razu) nie chce, bo w sumie dobrze się mieszka razem, jesteś fajna kolezanka, ALE nie licz na jakies większe deklaracje. Dopóki nie nalegasz na wspólne plany na przyszlosc, to możesz tak sobie przy nim jakis czas pomieszkać. To jest jego oferta. Nie da sie tak zakochac, odkochac, znowu nie jest malzenstwo z 15 letnim stazem, by dopadla Was jakas rutnya i codziennosc. 2 lata zawiazku i pol roku mieszniania razem to za wczesnie na takie rozkminy. On sam nie powiedzial Ci nic, tylko wlasnie Ty wyczulas, ze cos tu nie gra. To tez o czyms swiadczy. Niestety, ja znam ten tekst, ze się nie wie co czuje, po wcześniejszych zapewnieniach. Bylam po obu stronach. Jest to zapowiedz końca. Uczciwie dodam, ze to zawsze było z mysla o drugiej osobie, aby jej nie ranic ostrym rozstaniem z dnia na dzień, bo wciaz sie kogos LUBI. To sa sytuacje, ze tu nie ma jakiegoś wielkiego powodu czy zarzutu. A najlepsze, ze druga strona myśli, ze związek kwitnie, a tu wlasnie cos zdechlo. Proby ratowania przypominaly reanimacje trupa. Probowac można, ale to tylko stan przejściowy. Może o to chodzi, ze on Cie nie (wy)rzuca, ale jak sama się spakujesz aby dac mu czas do namysłu, to spadnie mu kamien z serca. 2 dni na smutno, a później odpali aplikacje randkowa. Sama sie zastanow czego oczekujesz i jakie masz plany na przyszlosc. I nie wstydz sie tego. Masz prawo uklada sobie powoli zycie. Byc moze okaze sie, ze macie kompletne inne oczekiwania co do przyszlosci i tylko marnujesz czas. A jak bedziesz bac sie takich rozmow(bo presja, bo on nie jest zbyt wylewny), to obudzisz sie po 40stce z niczym, bo facio caly czas sie namyslal i wszystkie plany w zawieszniu. Nie, faceci dobrze wiedza czego nie chca i tak nie zmieniaja zdania co pol roku. Niektorzy nie chca ranic kobiety, inni nie lubia trudnych tematow i zmian, inni czuja sie wygodnie w swoich niedopowiedzeniach, bo jak cos 'on nic nie obiecywal', itd. 🏆 tatto_girl Dołączył: 2021-03-01 Liczba postów: 35 1 marca 2021, 20:17 Porządnie przemyśleć czy nadal chcesz być z taka osoba. Niektórych związków nie warto ciągnąć na siłę i przy okazji tracić najlepsze lata życia na coś co nie ma przyszłości. Brutalne, ale szczere.
Ważne jest umieć podtrzymać płomień w związku, ale musimy też nauczyć się zakończyć relację kiedy ten płomień już zgasł. Jest to bolesne, ale konieczne, żeby uniknąć niepotrzebnego musi być w nieustannym ruchu, niczym ryby pływające w oceanie. Ciągle się przemieszczają, wyskakują nad powierzchnię wody i nurkują… ale kiedy się zatrzymają w miejscu, czeka je rychła śmierć. Jeśli dotarłaś do tego punktu, czas powiedzieć: kochałam cię, ale już cię nie serce to prawdopodobnie najbardziej bolesne uczucie, jakiego można doświadczyć. Może to być tak skomplikowane, że w niektórych przypadkach trudno jest odciąć się od osoby, która była dla ciebie bardzo ważna. Słowo nie kocham cię – słania nas z nóg…Zaprogramowani na tworzenie więzi Istoty ludzkie są zaprogramowane na to, żeby tworzyć między sobą więzi: twoja rodzina, twoi przyjaciele, twój partner, twoje dzieci… Właśnie dlatego jest nam tak trudno kiedy któraś z tych więzi zostaje zerwana. Najtrudniej jest kiedy nie mamy innego wyboru. Jest jednak coś, o czym ludzie stale zapominają: relacje są żywe. Oznacza to, że muszą się one zmieniać, choć nie zawsze zmieniają się na lepsze. Ktoś nowy może się pojawić w twoim życiu i zmienić twój sposób postrzegania rzeczy. Wszystko to ma swoje konsekwencje. Kiedy zatem przyjdzie czas i będziesz musiała powiedzieć “już cię nie kocham”, pojawią się ból, złość, zawód i poczucie porzucenia. Poczujesz się mała i skrzywdzona. Coś, w co wierzyłaś, zepsuło się. Czasem jednak zakończenie relacji, która doszła do punktu, w którym trudno jest wytrzymać z partnerem może być czymś pozytywnym. Walczysz tak długo, jak jesteś w stanie znieść cierpienie. Kiedy staje się ono zbyt wielkie, jedyną opcją jest próba ucieczki. Złamane serce Uczucie jakby pękało ci serce jest jedną z najpopularniejszych metafor używanych do opisania bólu po zerwaniu. Ten fizyczny i emocjonalny ból może wywołać ogromny smutek oraz sprawić, że wszystko w twoim życiu przestanie mieć znaczenie. Dlaczego jest to tak częste uczucie? Dlaczego rozstanie oznacza złamane serce? To dlatego, że nie potrafisz rozróżnić bycia zakochanym od kochania. Wiele osób myli te dwa pojęcia, ale w rzeczywistości odnoszą się one do dwóch różnych sytuacji. Być zakochanym to czuć pragnienie i pociąg do danej osoby, co wywołuje znajome uczucie motyli w brzuchu. Jednak kiedy motyle odlatują, przychodzi czas na trzeźwą ocenę sytuacji. Czy miłość wymknęła ci się z rąk? Czasem możesz czuć się zdezorientowana kiedy widzisz siebie u boku osoby, której już nie kochasz. Twoje zauroczenie było tymczasowe, ale dzięki niemu czułaś, że żyjesz. Kiedy to mija, do głosu coraz mocniej dochodzi uczucie: “już cię nie kocham”. Jak powiedzieć “już cię nie kocham”? Trudno jest powiedzieć komuś, że już go nie kochasz ponieważ wiesz jak negatywna może być reakcja partnera. Mimo tego najlepiej jest mówić jasno i szczerze. Nie jest to łatwe, ale niestety konieczne. Musisz być w stanie zrobić to twarzą w twarz i wyrazić swoje uczucia w jasny, zwięzły i konkretny sposób, aby uniknąć nieporozumienia z partnerem. W ten sposób unikniesz wielu innych problemów. Prawdopodobnie nastąpi kłótnia, ocena oraz inne reakcje, które spotęgują złość i zawód, które odczuwasz. Nie odpowiadaj jednak tym samym – twój partner cierpi i musisz zrozumieć jego emocje. Wypowiedzenie słów “już cię nie kocham” wymaga odwagi, a w dodatku musisz podejść z empatią do partnera. Nie bój się i postaraj się znaleźć najłagodniejszy sposób przedstawienia mu swojego punktu widzenia. Dzięki temu pokażesz, że mu współczujesz i przedstawisz jasno dlaczego nie możecie już być razem. Czy kiedykolwiek musiałaś przejść przez coś tak trudnego i powiedzieć “już cię nie kocham”? Dla obojga partnerów jest to skomplikowana sytuacja, więc zanim to zrobisz, musisz to dobrze przemyśleć. Nie czekaj jednak zbyt długo z przekazaniem partnerowi swojej decyzji ponieważ im dłużej czekasz, tym trudniej będzie to zrobić. Ważne rzeczy należy mówić tak wcześnie, jak to możliwe i bez wahania. W ten sposób unikniesz wyrządzania jeszcze większej krzywdy.
Strony 1 Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź 1 2014-01-09 11:14:56 EdiMedi Zaglądam tu coraz częściej Nieaktywny Zarejestrowany: 2012-02-02 Posty: 15 Temat: Wczoraj mąż powiedział że mnie nie kocha i chce rozwodu. Jutro minie 2,7 roku od naszego ślubu. Mężowi to wystarczyło aby przestać mnie kochać, ja jestem jego drugą żoną. Przed ślubem przez 3 lata był cudownym partnerem, potem cudownym narzeczonym, potem cudownym mężem... mniej więcej rok od ślubu wszystko zaczęło się walić, zaczęło zmieniać się jego zachowanie. Sytuacja była skomplikowana bo przed ślubem przez ponad rok nie miał pracy, w czerwcu 2011 wzięliśmy ślub a miesiąc później wyjechał na 3 mies do Anglii żeby zarabiać pieniądze i równolegle szukaliśmy mu pracy w Polsce. W październiku wrócił, dostał świetną pracę zgodną z oczekiwaniami ale zaczął mieć migreny. Zrobił badania, dostał tabletki które usunęły migreny ale poza tym zamieniły go niemalże w warzywo. Jedyne na co miał siłę to chodzić do pracy a potem leżeć. Po 9 mies na moją prośbę odstawił tabletki, poczekaliśmy miesiąc żeby całkowicie przestały działać, niestety cały czas było z nim źle(apatia, brak chęci do życia, nerwowość) , poszedł więc do psychiatry który kazał mu uzupełnić serotoninę i mąż zaczął brać Seroxat, rozpoczął też psychoterapię. Cały czas było źle, nie był tym moim kochanym facetem którego poślubiłam. Był wycofany, małomówny, niechętny wszystkiemu. Zaczął bardzo angażować się w pracę, w styczniu 2013 powiedział że nie wie co do mnie czuje, od czerwca 2013 przestał się do mnie odzywać, wyprowadziłam się z domu we wrześniu bo już nie mogłam znieść tego jak mnie olewał a w sumie to on mi wykrzyczał że albo ja się wyprowadzę albo on, a że mieszkaliśmy w jego mieszkaniu, wiadomo było że to ja mam się wynieść. A wczoraj powiedział w rozmowie telefonicznej że mnie nie kocha i chce jak najszybciej "tą sprawę rozwiązać" . Tą sprawę czyli nasze stosunku do mnie ma same zarzuty, z częścią z nich się zgadzam bo nie jestem ideałem. Że nie miał we mnie partnerki w finansach bo on musiał się o wszystko martwić a ja się kasą nie interesowałam, że nie potrafiłam zaakceptować jego dziecka poprzedniego małżeństwa i byłej żony. Zgadzam się z tymi zarzutami-częściowo. Fakt że mam trudności w rozmawianiu o pieniądzach, nie płaciłam czynszu i rachunków bo on to opłacał, ale dlaczego mi nie powiedział że mu to nie pasuje? skoro ja byłam tak nieodpowiedzialna i głupia że nie poczuwałam się do tego co teraz uważam za oczywiste bo nie płaciłam swojej części, dlaczego o tym nie mówił? że mu ciężko, że jest zbytnio obciążony. Oczywiście robiłam zakupy, gotowałam, sprzątałam, dbałam o dom i o niego bo to normalne. Co do przeszłego życia- owszem, jak rozmawiał z byłą a rozmawiał codziennie to byłam zła, bo zazdrosna. Dziecko akceptowałam tyle że jak syn przychodził do nas do domu, kładł nogi na stół i rzucał do męża "przynieś mi sok" to mówiłam mężowi na stronie że syn chyba potrafi sam się obsłużyć i że on nie musi wokół niego latać. Syn ma teraz 15 lat. Oczywiście że teraz widzę że mogłam postępować inaczej, mogłam być bardziej otwarta dla jego dziecka, powinnam interesować się finansami i dawać mężowi oparcie, powinnam, fatalnie czuję się z tym że tak nie zrobiłam. Ale tłumaczę mu że ludzie będąc ze sobą się docierają, uczą się siebie nawzajem, i jeśli mają dobrą wolę to związek się udaje. Mąż nie chce być ze mną bo powiedział ze stracił do mnie zaufanie i nie będzie się "kolejny raz narażał na to że będzie się źle czuł w związku". Że on już nie z tego nie z tego że on od samego początku czuł się w naszym związku źle tyle że tego nie okazywał, nie mówił o tym, był kochający i po prostu wspaniały. Potem zaczęło go to uwierać i zamiast rozwiązać problem to on się od niego - czyli od naszego małżeństwa- tylko siłą rozpędu. 2 Odpowiedź przez Miriamm 2014-01-09 14:39:56 Miriamm Przyjaciółka Forum Nieaktywny Zarejestrowany: 2012-08-29 Posty: 936 Odp: Wczoraj mąż powiedział że mnie nie kocha i chce rozwodu. EdiMedi,przede wszystkim kazdy lekarz zlecajacy pacjentowi leki przeciwdepresyjne POWINIEN go uprzedzic, ze w trakcie trwania terapii nie wolno podejmowac zyciowych decyzji poniewaz pewnego rodzaju objawem ubocznym przy braniu tych lekow jest "uposledzenie emocjonalne. Cytuje:".......Innym przykładem tego samego zjawiska jest to, co pisze Prof. Helen Fisher na temat wpływ leków przeciwdepresyjnych na związki intymne z partnerami. Jej hipotezy ilustrują także główną tezę tej pracy ? potencjalny wpływ leków przeciwdepresyjnych na zjawiska wykraczające poza leczenie depresji, a dotyczące bezpośrednio istotnych zachowań życiowych osób, które je przyjmują. Fisher i Thomson [5] uważają, że stosowanie tej grupy leków może prowadzić także do zmniejszenia siły związku z drugą osobą, a nawet do zmniejszenia/utraty możliwości zakochania się. Dzieje się tak w rezultacie zmniejszania się poziomu przekaźnictwa dopaminergicznego pod wpływem leków zwiększających poziom serotoniny. Nie tylko więc działanie niepożądane tych leków w sferze seksualnej miałyby znaczenie, ale także ich hamujący wpływ na układ dopaminergiczny. To zahamowanie może według Fisher prowadzić do obniżenia tych funkcji, które są związane z aktywnością dopaminy ? miedzy innymi zblednięcia emocji w związku, zmniejszenia zainteresowania partnerem/partnerka, utraty obsesyjnego myślenia o nim/niej (leki mają działanie antyobsesyjne) oraz w niektórych sytuacjach do utraty możliwości osiągnięcia stanu romantycznej miłości (czyli zakochania)."I teraz ciezko stwierdzic, co tu jest przyczyna a co poradz sie fachowca, co zrobic??? Jest duza szansa, ze jak leki przestana dzialac emocje wroca do normy. Bądź dla siebie latarnią, która oświetla twą drogę i nie poszukuj światła poza sobą. 3 Odpowiedź przez EdiMedi 2014-01-09 15:21:52 EdiMedi Zaglądam tu coraz częściej Nieaktywny Zarejestrowany: 2012-02-02 Posty: 15 Odp: Wczoraj mąż powiedział że mnie nie kocha i chce maju 2013 przestał brać Seroxat, od tamtej pory minęło 8 miesięcy, leki już chyba nie działają? cały czas chodzi na terapię. I miał mówione że nie powinien podejmować ważnych życiowych decyzji. Ale ewidentnie po tabletkach jego zachowanie zmieniło się diametralnie. A może i tak by się zmieniło, nawet bez nich? nie wiem.. 4 Odpowiedź przez batszeba 2014-01-09 15:39:21 batszeba Przyjaciółka Forum Nieaktywny Zarejestrowany: 2012-08-05 Posty: 1,421 Wiek: 40 Odp: Wczoraj mąż powiedział że mnie nie kocha i chce rozwodu. 1. Co to były za problemy neurologiczne i jaki preparat niemalże zamienił go w warzywo?2. Czy psychiatra wiedział, że mąż miał te problemy neurologiczne i że brał wcześniej ten tajemniczy lek?3. Seroxat jest podawany przy zaburzeniach lękowych, na depresję jest wiele innych leków, być może psychiatra źle dobrał lek (TO SIĘ CZĘSTO ZDARZA, CZASAMI TRZEBA ZMIENIĆ LEKARZA) to bardzo ważne, bo przy odpowiednio ustawionej farmakoterapii można idealnie funkcjonować, przy spieprzonym dobraniu objawy mogą się Twój mąż nie jest stabilny emocjonalnie i z całą pewnością przez jakiś czas jeszcze nie będzie. Podejmowanie drastycznych decyzji w takim momencie mija się z celem, dlatego absolutnie nie traktuj jego oskarżeń ani stwierdzeń o nagłym braku miłości poważnie. 5 Odpowiedź przez EdiMedi 2014-01-09 18:28:34 EdiMedi Zaglądam tu coraz częściej Nieaktywny Zarejestrowany: 2012-02-02 Posty: 15 Odp: Wczoraj mąż powiedział że mnie nie kocha i chce rozwodu. 1. to były migreny które trwały przez weekendy czyli były ewidentnie na tle nerwowym (miał nową wymagającą pracę i bardzo się stresował), leczone flunaryzyną zdaje się. Na pewno lek na migreny na F:) i raczej była to flunaryzyna tak jak psychiatra wiedział o migrenach, wiedział o flunaryzynie. Przypisał Seroxat a potem pomimo że mąż cały czas czuł sie po nim źle nie pozwolił go zmienić. W końcu po 9ciu miesiącach brania mąż przestał szpikować się Seroxatem. Podczas całego okresu przyjmowania leku prowadził i nadal uczęszcza na psychoterapię. Od maja 2013 jest "czysty". Wg mnie choć opierałam sie tylko na tym co widziałam, Seroxat był źle dobrany, nie dawał pozytywnych efektów, żadnych w ja mogę mimo uszu puszczać to co mówi, ale on chce złożyć pozew o rozwód. Mówi że mnie nie kocha, że nie wie od kiedy bo się nad tym nie zastanawiał. Jakie ja mam pole manewru? Ma do mnie mnóstwo żalu za sprawy które można łatwo wyjaśnic, naprawić, przejśc do porządku dziennego. On mówi że nie potrafi. Łatwiej jest sie rozejść. Na pewno, ale jaka to trauma!W styczniu 2013 powiedział że nie wie co do mnie czuje. Zaproponowałam wspólna terapie, byliśmy nawet na jednym spotkaniu. Ale mąż powiedział że najpierw musi dojśc do ładu sam ze sobą, a dopiero potem uładzić sprawy ze mną. Zapytałam go wczoraj czy doszedł do ładu, powiedział że chyba tak choc może nie do końca. A potem powiedział że mnie nie kocha i jak najszybciej chce załatwić rozwód. Szok, szok dla mnie. 6 Odpowiedź przez pokonana1 2014-01-10 01:22:45 pokonana1 O krok od uzależnienia Nieaktywny Zarejestrowany: 2013-11-11 Posty: 61 Wiek: blisko 40 Odp: Wczoraj mąż powiedział że mnie nie kocha i chce kogoś ma......... 7 Odpowiedź przez mayk222 2014-01-10 01:52:24 mayk222 Net-Facet Nieaktywny Zarejestrowany: 2012-04-11 Posty: 1,166 Odp: Wczoraj mąż powiedział że mnie nie kocha i chce że wyjazd za granice za tzw chlebem był dla umiarkowanie odpornego faceta psychicznie strzałem we własne kolano,tam jest makabrycznie ciężko z wielu się w wyrozumiałości,a pisanie że poznał"kogoś" to bzdury,tam nie ma na to ani czasu ani sił nie uzdrowi,jedynie uspokoi demolując na kwartał kalendarzowy dając max ciepła Swojego,nie zniechęcaj się masz odpowiedzialnego mena,warzywem nie będzie jak właściwą formą postawisz go na tzw 8 Odpowiedź przez ja_klamka 2014-01-10 02:02:08 ja_klamka Na razie czysta sympatia Nieaktywny Zarejestrowany: 2013-12-25 Posty: 22 Odp: Wczoraj mąż powiedział że mnie nie kocha i chce rozwodu. pokonana1 napisał/a:pewnie kogoś ma.........Kurw... facet ma problemy psychiczne, bierze silne leki działające na psychikę, miał problemy praca-finanse, jest po przejściach z byłą żoną, nawet obecna żona widzi swoje błędy. Dlaczego ty nie zauważasz że może być inne wyjaśnienie niż dupa na boku. 9 Odpowiedź przez EdiMedi 2014-01-10 10:12:58 EdiMedi Zaglądam tu coraz częściej Nieaktywny Zarejestrowany: 2012-02-02 Posty: 15 Odp: Wczoraj mąż powiedział że mnie nie kocha i chce rozwodu. Będąc za granicą nikogo nie poznał, mieszkał u naszej przyjaciółki z którą uprzedzam ew domysły na pewno nic go nie łączyło, pracował tam gdzie ona, miał wszystkie potrzebne wskazówki dot wykonywanej pracy. Wtedy wszystko między nami było ok, codziennie gadaliśmy przez Skypea, był tam 3 mies i podczas tego czasu ja byłam u niego 2 razy a on w domu raz, ja mu wtedy szukałam pracy w Polsce, wyszukiwałam oferty, wysyłałam cvki, było ciężko i jemu i mnie ale wiedzieliśmy że to tylko 3 powrocie też przez kolejne miesiące było między nami dobrze, ale potem zaczęły się migreny, jedne tabletki, kolejne tabletki...tak jak napisałam w pierwszym poście. Myślę że psychika mu się rozleciała. Silny stres i się posypał. Psycholog zdiagnozował zaburzenie adaptacyjne. Do tej pory zarzuca mi że musiał jechać zagranicę do pracy - choć on się na to zgodził, omawialiśmy to wielokrotnie. Po roku od powrotu powiedział że nie powinnam pozwolić mu jechać. I że nie jest dziwne że teraz nasz związek zbiera pokłosie z tamtego jego problemem mojego męża jest to że nie mówi co naprawdę myśli. Czyli w tym przypadku zgodził się na wyjazd ale tak naprawdę go nie chciał i czekał żebym ja zareagowała. Ja nie zareagowałam bo w tamtej sytuacji wydawało mi się to najlepszym wyjściem, wiedziałam że będzie mieszkał w dobrych warunkach, w miejscu w którym był wielokrotnie bo często odwiedzaliśmy naszą przyjaciółkę, że ona pomoże mu znaleźć pracę i że będzie to trwać tylko te 3 mies. Poza tym miałam jego akceptację!Inny przykład- gdy mnie zdobywał, codziennie rano przyjeżdżał do miejsca gdzie wtedy mieszkałam i rano codziennie biegaliśmy po parku. Trwało to parę tygodni. Jak już byliśmy razem chciałam żebyśmy poszli pobiegać i co się dowiedziałam? że on NIENAWIDZI joggingu! nie potrafi powiedzieć NIE. Spełnia oczekiwania innych bo chce aby byli zadowoleni a potem się tym frustruje. I to na tych innych zruca winę za to że on musiał zachować się niezgodnie z tym co naprawdę poprzednią żoną rozwiódł się jakieś 9 lat temu więc tą traumę ma dawno za sobą. Od maja 2013 nie bierze żadnych leków. Na terapii przepracowuje trudne relacje z ojcem, to że nigdy nie potrafił przeciwstawić się osobom znaczącym w swoim życiu, że zawsze spełniał oczekiwania innych nie patrząc na to co on czuje i naprawdę chce. Problemów finansowych nie ma. Ja oczywiście że widzę swoje błędy, nie jestem ideałem, mój mąż też nie, wiele jego zachowań było skandalicznych ale on każde z nich potrafi wytłumaczyć zrzucając odpowiedzialność na mnie. Jeszcze jedna rzecz- on ma tak że co praca to nowa laska, My też poznaliśmy się w pracy. W nowej pracy upatrzył sobie jedną dziewuszkę, swoją podwładną, młodą mężatką kompletnie nim niezainteresowaną i im bardziej odsuwał się ode mnie tym częściej z nią się kontaktował. Jak pytałam dlaczego tak często się kontaktują, odpowiedział że "bo może mam ten komfort w kontaktach z nią że ona nic ode mnie nie chce". Wiem że z nią na pewno nic go nie łączy. A czy jest jakaś inna? wątpię ale ręki nie dam sobie wiem jak poradzić sobie z tą całą sytuacją. Było tak dobrze i prosto kiedyś. Teraz nie wiem co mam o moim mężu mówię że wszystko można przezwyciężyć, że w każdym związku są problemy i ze ludzie się docierają, uczą się funkcjonować razem. Na co on że tak zawiodłam jego zaufanie że on nie może zaryzykować ponownego bycia ze mną. A zawiodłam tym że nie rozmawiałam z nim o finansach, nie martwiłam się o nie na równi z nim przez co czuł się opuszczony i czuł że dźwiga wszystko na wyłącznie swoich barkach. I ja to zrozumiałam kiedy mi to w końcu jasno wyłożył, sama byłam porażona swoją własną abnegacją w tym temacie i było mi wstyd że tak go z tym zostawiłam. Tyle że na pół roku przed wyprowadzką czyli przed tym kiedy wszystko się posypało ja już partycypowałam w kosztach po połowie, mieliśmy ustalone płatności między nami, częstotliwość robienia dużych zakupów. Ze 2 razy wyłamałam się z zakupów bo zarabiałam 3 razy mniej niż on i po prostu nie miałam środków na zakupy. Na co on że nie trzymam się ustaleń, że coś wspólnie uzgadniamy a ja to olewam......... czytam to i widzę jak to bezdusznie tym wszystkim załamana. 10 Odpowiedź przez myszka50 2014-01-10 12:28:08 Ostatnio edytowany przez myszka50 (2014-01-10 12:29:07) myszka50 Zbanowany Nieaktywny Zarejestrowany: 2013-12-04 Posty: 642 Odp: Wczoraj mąż powiedział że mnie nie kocha i chce rozwodu. Och Boze a ta migrena czemu tylko w weekendy????to migrena na Ciebie byla ??? Ciezko mi zrozumiec od poniedzialku do piatku nic a w weekend czemu postanowil sie rozejsc z pierwsza zona? GDYBYM MIAŁA UMRZEC JUTRO ,NIE ZAŁOWAŁABYM NICZEGO CO ZROBIŁAM DO TEJ PORY.... 11 Odpowiedź przez EdiMedi 2014-01-10 12:57:37 EdiMedi Zaglądam tu coraz częściej Nieaktywny Zarejestrowany: 2012-02-02 Posty: 15 Odp: Wczoraj mąż powiedział że mnie nie kocha i chce ma skłonności do migren, po podjęciu nowej pracy migreny pojawiały się w weekendy po 5ciu dniach stresu i ja to rozumiem. To nie były migreny na mnie bo wtedy między nami wszystko było w jak najlepszym pierwszą zoną rozszedł się bo go zawiodła, zrobiła coś istotnego za jego plecami, o czym on dowiedział się dużo później całkowicie przypadkiem. Ja znam sprawę dokładnie i oceniam że to była sprawa do wyjaśnienia, nie do rozwodu. 12 Odpowiedź przez myszka50 2014-01-10 13:55:39 Ostatnio edytowany przez myszka50 (2014-01-10 13:57:08) myszka50 Zbanowany Nieaktywny Zarejestrowany: 2013-12-04 Posty: 642 Odp: Wczoraj mąż powiedział że mnie nie kocha i chce rozwodu. Ok .przykro malzonek tez przezywa kazda zmiane .Najgorsze jest to ze nasze babskie problemy nie sa dla nich problemami. GDYBYM MIAŁA UMRZEC JUTRO ,NIE ZAŁOWAŁABYM NICZEGO CO ZROBIŁAM DO TEJ PORY.... 13 Odpowiedź przez sluuu 2014-01-10 15:04:28 sluuu Przyjaciółka Forum Nieaktywny Zarejestrowany: 2013-01-28 Posty: 2,077 Wiek: 31 Odp: Wczoraj mąż powiedział że mnie nie kocha i chce rozwodu. Heh zadziwiające, ale też zaczęłam leczenie parotksetyną (seroxatem) i rozstałam się z narzeczonym w grudniu zeszłego roku (7lat razem). Z Po czym nastał okres, że i tak się widywaliśmy co jakiś czas ale nie zamieszkaliśmy do tej pory razem. Raczej idzie to wszystko ku rozpadowi. Co we mnie się zmieniło? Zaczęłam się nie godzić na pewne zachowania, a do tego te rozbicie, które jest u Twojego męża. U mnie też jest taki chaos, ale uwierzcie mi, że po takich przejściach nerwowych system priorytetów się zmienia. "Boże, daj mi cierpliwość, bym pogodził się z tym, czego zmienić nie jestem w stanie. Daj mi siłę, bym zmieniał to co zmienić mogę. I daj mi mądrość, bym odróżnił jedno od drugiego." Marek AureliuszWalczę z boreliozą i bartonella 14 Odpowiedź przez EdiMedi 2014-01-10 15:51:32 EdiMedi Zaglądam tu coraz częściej Nieaktywny Zarejestrowany: 2012-02-02 Posty: 15 Odp: Wczoraj mąż powiedział że mnie nie kocha i chce samo jest u mojego męża- pewne moje zachowania zaczęły tak mu przeszkadzać że kazał mi się wyprowadzić. Myślisz że Seroxat może narobić takiego bałaganu w uczuciach? co zaczęło Ci przeszkadzać u narzeczonego? jak to cofnąć? bierzesz jeszcze tabletki? jak mogę pozwolić żeby jakiś cholerny lek rozwalił moje małżeństwo? 15 Odpowiedź przez sluuu 2014-01-10 16:13:21 sluuu Przyjaciółka Forum Nieaktywny Zarejestrowany: 2013-01-28 Posty: 2,077 Wiek: 31 Odp: Wczoraj mąż powiedział że mnie nie kocha i chce rozwodu. EdiMedi- wiesz on był zawsze egocentrykiem i cały świat kręcił się wokół niego. Ja się na to godziłam, ale wbrew sobie. Pewnie stąd ta nerwica, organizm nie lubi działań pod przymusem, ale brak asertywności to również mój problem (pewnie i Twojego męża). Mieszkaliśmy w moim rodzinnym domu, jeździliśmy moim samochodem, a do tego żadnych wspólnych działań żeby się usamodzielnić, tylko rozrywka. Jak dodać do tego brak mojego własnego świata (bardzo nie lubił gdy chciałam sama pójść na basen lub do koleżanki), krytykę i brak wsparcia jak zaczęła się choroba, mamy taki finisz a nie inny. Jestem nadal na tym leku. "Boże, daj mi cierpliwość, bym pogodził się z tym, czego zmienić nie jestem w stanie. Daj mi siłę, bym zmieniał to co zmienić mogę. I daj mi mądrość, bym odróżnił jedno od drugiego." Marek AureliuszWalczę z boreliozą i bartonella 16 Odpowiedź przez EdiMedi 2014-01-10 16:24:13 EdiMedi Zaglądam tu coraz częściej Nieaktywny Zarejestrowany: 2012-02-02 Posty: 15 Odp: Wczoraj mąż powiedział że mnie nie kocha i chce mąż się strasznie napinał żeby sprostać wymaganiom, choć nikt od niego niczego nie wymagał, tylko on uważał że powinien być jak książę na białym koniu. I nagle się zaczęło- to robię źle, tamto robię źle. Nawet gdy szliśmy razem to mówił że źle idę, jakoś nierówno. Wciąż same zarzuty i tak jest do chorobie wspierałam go cały czas, w szukaniu pracy to samo. Fakt, byłam zła gdy na całe dnie znikał u syna, regularnie tydzień w tydzień. I kiedy wciąż kontaktował się z byłą zoną. To co mam sobie sama do zarzucenia to to źe nie interesowałam się finansami, nie kontrolowałam domowego budżetu. Pewne kwestie mój mąż miał sam na swoich barkach. Ale cholera nic nie mówił! to jest najgorsze. To się potem zmieniło ale mój mąż nie zmienił podejścia do mnie, po prostu zanegował moje istnienie. 17 Odpowiedź przez sluuu 2014-01-10 18:02:57 sluuu Przyjaciółka Forum Nieaktywny Zarejestrowany: 2013-01-28 Posty: 2,077 Wiek: 31 Odp: Wczoraj mąż powiedział że mnie nie kocha i chce rozwodu. Będzie dobrze. Jeśli masz silę to powiedz mu ze pomożesz mu wydostać się z problemów, ze nie on jeden ma takie stany kiedy wszystko zaczyna przerastać możliwości. "Boże, daj mi cierpliwość, bym pogodził się z tym, czego zmienić nie jestem w stanie. Daj mi siłę, bym zmieniał to co zmienić mogę. I daj mi mądrość, bym odróżnił jedno od drugiego." Marek AureliuszWalczę z boreliozą i bartonella 18 Odpowiedź przez czasymira 2014-01-10 23:29:24 czasymira Przyjaciółka Forum Nieaktywny Zarejestrowany: 2013-02-24 Posty: 750 Wiek: 34 Odp: Wczoraj mąż powiedział że mnie nie kocha i chce rozwodu. A powiedz czy jego żona ma kogoś nowego? Nie wegetujmy - żyjmy ! 19 Odpowiedź przez myszka50 2014-01-11 02:35:29 myszka50 Zbanowany Nieaktywny Zarejestrowany: 2013-12-04 Posty: 642 Odp: Wczoraj mąż powiedział że mnie nie kocha i chce rozwodu. Co ludzie musza przechodzic !!!! GDYBYM MIAŁA UMRZEC JUTRO ,NIE ZAŁOWAŁABYM NICZEGO CO ZROBIŁAM DO TEJ PORY.... 20 Odpowiedź przez sluuu 2014-01-11 11:35:28 sluuu Przyjaciółka Forum Nieaktywny Zarejestrowany: 2013-01-28 Posty: 2,077 Wiek: 31 Odp: Wczoraj mąż powiedział że mnie nie kocha i chce rozwodu. Oj tak. Czasami ludzie przechodzą piekło. "Boże, daj mi cierpliwość, bym pogodził się z tym, czego zmienić nie jestem w stanie. Daj mi siłę, bym zmieniał to co zmienić mogę. I daj mi mądrość, bym odróżnił jedno od drugiego." Marek AureliuszWalczę z boreliozą i bartonella 21 Odpowiedź przez myszka50 2014-01-11 13:24:42 myszka50 Zbanowany Nieaktywny Zarejestrowany: 2013-12-04 Posty: 642 Odp: Wczoraj mąż powiedział że mnie nie kocha i chce rozwodu. Dobrze by bylo zeby chceli jeszcze pomocy .wspolczuje naprawde GDYBYM MIAŁA UMRZEC JUTRO ,NIE ZAŁOWAŁABYM NICZEGO CO ZROBIŁAM DO TEJ PORY.... 22 Odpowiedź przez sluuu 2014-01-13 10:24:47 sluuu Przyjaciółka Forum Nieaktywny Zarejestrowany: 2013-01-28 Posty: 2,077 Wiek: 31 Odp: Wczoraj mąż powiedział że mnie nie kocha i chce rozwodu. Ja nie znam męża autorki. Osobiście gdy zaczęły się leki poszłam do psychiatry. Zapisałam się również do psychologa, więc nie zostawiam sprawy same sobie. Jak dodać do tego te forum i bloga to nie siedzę z założonymi rękami. No i tak jest trudno, ale walczę. Tym nie mniej to jest wątek o osobie, która cierpi z powodu sytuacji bliskiej jej osoby. Bardzo współczuję tego wszystkiego i zachowałabym się skrajnie egoistycznie gdybym skupiała się na jego uczuciach, a nie autorki. Zdecydowałaś się go wesprzeć, dałaś pomocną dłoń i uczucie. Ze spokojnym sumieniem zrobiłaś wszystko, a to czy on z tego skorzysta zależy od niego. Powodzenia. "Boże, daj mi cierpliwość, bym pogodził się z tym, czego zmienić nie jestem w stanie. Daj mi siłę, bym zmieniał to co zmienić mogę. I daj mi mądrość, bym odróżnił jedno od drugiego." Marek AureliuszWalczę z boreliozą i bartonella 23 Odpowiedź przez EdiMedi 2014-01-13 10:49:49 EdiMedi Zaglądam tu coraz częściej Nieaktywny Zarejestrowany: 2012-02-02 Posty: 15 Odp: Wczoraj mąż powiedział że mnie nie kocha i chce rozwodu. Sluuu - zrobiłam co mogłam, przynajmniej tak ja to czuję. Mój mąż na pewno ma swój ogląd na tą sytuację i na pewno uważa że coś zaniedbałam, bo patrzy na mnie w wyłącznie krytyczny sposób. W ogóle jest to niewiarygodne jak od wielkiej miłości i bycia szczęśliwym w związku ze mną przeszedł do totalnego olewania mnie i totalnego braku uczuć w stosunku do mnie. To wszystko powoli stawało się podczas brania jednych a potem drugich tabletek.. powolutku sie ode mnie odsuwał psychicznie a potem też fizycznie. Pewnie nie mogę zrzucać wszystkiego na tabletki, może bez nich byłoby tak samo ale wiem jak było PRZED tabletkami. Ja mam siłę jak koń i zrobię wszystko żeby mężowi pomóc ale on tego nie chce, on mnie zanegował, stwierdził że już nic ode mnie nie chce.. bo nie byłam taka jak on chciał żebym była więc nieważne jaka jestem teraz, on już nie chce mieć ze mną nic do czynienia, chce jak najszybciej wziąć rozwód. Tak jakby nagle ocknął się z jakiegoś snu , uprzytomnił sobie że w jakiejś malignie wziął ślub i chce wrócić do poprzedniego stanu czyli musi się mnie pozbyć. Psycholog mówił mu że w swoim stanie psychicznym nie powinien podejmować żadnych ważnych decyzji bo jest niestabilny emocjonalnie i nie ma właściwego oglądu sytuacji. Z tego co wiem mąż wciąż chodzi na terapię. czasymira- jego pierwsza żona po bodajże po 12 latach od rozwodu wciąż jest sama 24 Odpowiedź przez sluuu 2014-01-13 11:37:30 sluuu Przyjaciółka Forum Nieaktywny Zarejestrowany: 2013-01-28 Posty: 2,077 Wiek: 31 Odp: Wczoraj mąż powiedział że mnie nie kocha i chce rozwodu. EdiMedi- będzie boleć, ale od niezdecydowanych zachowaj nas Panie. Nawet jeśli udałoby Ci się zmienić jego nastawienie to przecież to musi być jego decyzja a nie Twoje starania. Inaczej zwolnisz go z obowiązku odpowiedzialności za swoje życie. Pie*r*one nerwice "Boże, daj mi cierpliwość, bym pogodził się z tym, czego zmienić nie jestem w stanie. Daj mi siłę, bym zmieniał to co zmienić mogę. I daj mi mądrość, bym odróżnił jedno od drugiego." Marek AureliuszWalczę z boreliozą i bartonella 25 Odpowiedź przez EdiMedi 2014-01-13 11:46:50 EdiMedi Zaglądam tu coraz częściej Nieaktywny Zarejestrowany: 2012-02-02 Posty: 15 Odp: Wczoraj mąż powiedział że mnie nie kocha i chce wiem to. To on musi chcieć, to on musi widzieć sens, do niczego zmusić nie można. Tyle że jak z nim rozmawiam to mnie szlag trafia. Wszystko widzi w ciemnych barwach.. wszystko jest dla niego takie skomplikowane... jak mówię żeby pomyślał o jakimś fajnym wydarzeniu z naszej przeszłości bo było ich dużo- wyjazdy, imprezy, ślub, normalne codzienne funkcjonowanie- to mówi że nic nie pamięta. Moja pani psycholog powiedziała że sposób w jaki mąż się w stosunku do mnie zachowuje to bierna agresja. Nie odzywa się, nie odpowiada na pytania, ignoruje. Na początku swojej terapii czyli rok temu powiedział mi że on ma może lęk przed bliskością. Może i ma, bo objawy pasują, ale chyba coś się z tym robi jeśli się chodzi do psychologa? Strony 1 Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź
zapytał(a) o 18:56 Chłopak powiedział że mnie już nie kocha co robić? Spotykaliśmy sie od niedawna, na ostatniej `randce` powiedział mi że mnie kocha i jestem dla niego najważniejsza, po czym mnie pocałował, po potkaniu rozmawialiśmy normalnie, tylko dziś rano napisał, że nie możemy się dziś widzieć, spytalam dlaczego, a on na to ze jest taki problem ze nic juz do mnie nie czuje i że możemy zostać kumplami albo zerwać kontakt, zatkało mnie. Dodał jeszcze ze nie umie sie pozbierac po związku z byłą dziewczyną, ale jej też nie kocha juz. Jak myślicie, jaki może być tego powód? ( inna dziewczyna odpada, bo to akurat wiem) Odpowiedzi blocked odpowiedział(a) o 18:57 Może po prostu nic nie czuje, na prawdę, a ty miałaś być lekiem. Myślał, że jak zajmie się inną dziewczyną, to zapomni o tamtej. W każdym razie nie kochał cię nigdy bo 'spotykaliśmy się od niedawna'. No skoro nic do ciebie nie czuje to lepiej się poddać. I się nie męczyć razem. Znajdziesz kogoś w kim się na serio zakochasz :) Tak to już jest. .Zgred. odpowiedział(a) o 19:01 Pewnie ma inną..Ja bym powiedział: Cieszę się bo już nie mogłam się doczekać końca tek porażki. Aj miłość miłość, najbardziej znienawidzone przeze mnie uczucie...To nie była miłość, skoro "spotykaliście się od niedawna". Zauroczył się tylko, a poza tym, może chciał się jedynie zabawić? Albo myślał, że skoro zajmie się Tobą to przestanie myśleć o tamtej? No ale tak to wyszło, że "wykorzystał" Cię. W sumie ja na Twoim miejscu pomyślałabym, że nic nie tracę. Miałabym teraz żyć z takim chłopakiem, który okazał sie frajerem? Wolnego, to zwykły loser, a ja jestem kobietą z klasą! Pozdrawiam ;) blocked odpowiedział(a) o 19:03 Moim zdaniem on nigdy Cię tak na prawdę nie kochał. To niemożliwe jeżeli spotykaliście się od niedawna. Wtedy tylko tak mu się wydawało. To tylko zwykłe zauroczenie. Moim zdaniem zabawił sie Tobą po prostu. KOCHAM to mocne słowo a ten chłopak wyznając Ci miłość nie wiedział co mówi. Ja na Twoim miejscu bym go olała. Zostaw go znajdziesz lepszego który na cb być tak że po jakim czasie on bd chciał do cb nie zgadzaj się bo i tak zrobi to po raz kolejny znam taki to już zrobisz jak uważasz. ocenisz? odpuść. nie kochał Cię nigdy skoro spotykaliście się od niedawna. zapomnij o nim i tyle. może by się Tobą zabawił? ewidentnie byłaś tylko 'na chwilę', jako pocieszenie, 'lek' na całe zło. ja na Twoim miejscu bym urwała kontakt. natomiast Ty zrobisz co zechcesz. jeśli go lubisz i nie chcesz urywać kontaktu możesz nadal ten kontakt z nim utrzymywać. Uważasz, że ktoś się myli? lub
powiedział że mnie nie kocha