Warunki Dobrej Spowiedzi. 1. Rachunek sumieniaNajpierw zastanawiam się ile dobra Pan Bóg pomógł mi uczynić od ostatniej spowiedzi. Dziękuję Mu za to. Potem przypominam sobie popełnione grzechy. Zastanawiam się czym i ile razy zraniłem Pana Jezus i bliźnich. Rachunek sumienia nie polega na przeczytaniu grzechów z książeczki. Zadośćuczynienie Panu Bogu i bliźniemu to piąty, czyli ostatni, warunek dobrej spowiedzi. Stanowi zatem zwieńczenie i dopełnienie sakramentu pokuty i pojednania. Zadośćuczynienie jest naprawieniem zła, które zostało przez grzesznika wyrządzone. Formułka spowiedzi - przypominamy. Tekst wypowiadany w trakcie sakramentu pokuty i pojednania jest formułką, której uczymy się będąc dziećmi, przed I Komunią Święta i należy z niej korzystać całe późniejsze życie .Nie należy do skomplikowanych, dlatego też bardzo łatwo ją zapamiętać. Poniżej znajduje się przebieg Kościół katolicki co jakiś czas przypomina o zasadach dobrej i skutecznej spowiedzi. Nie jest to bowiem coś, do czego można podejść "z marszu". Dlatego szczególnie osoby, które nie praktykują regularnie, powinny odpowiednio przygotować się do przyjęcia tego sakramentu. Warunki dobrej spowiedzi świętej stanowią kluczowe elementy tego sakramentu, które pomagają nam zanurzyć się w pełnym przebaczeniu i zbawieniu. W tym artykule omówimy najważniejsze wskazówki i porady dotyczące tych warunków, które mogą pomóc nam w jeszcze głębszej i bardziej owocnej spowiedzi. Warunki dobrej spowiedzi Rozszyfruj. autor: Dorosuder. Klasa 4 Klasa 5 Klasa 6 Klasa 7 Klasa 8 Liceum Technikum Religia. Warunki spowiedzi - klasa 3 Połącz w pary. autor: Fidelisop. Klasa 3 Klasa 4. warunki spowiedzi O rety! Krety! autor: Mlabrzycka. . O czym pamiętać przygotowując się do spowiedzi?Przede wszystkim trzeba pamiętać o modlitwie. Kto się słabo modli, ten ma problem z rachunkiem sumienia. Niektórzy ludzie, którzy są daleko od Kościoła, twierdzić mogą nawet, że są bez grzechu. Dlatego właśnie modlitwa warunkuje dobrą spowiedź, dobry rachunek POLECA DRUGA. Najbardziej niezwykła podróż ku sobie. 34,90 zł Zamów EBOOK Wakacje z Janem Pawłem II 12,90 zł Zamów EBOOK "Więcej aniżeli ci". Rekolekcje wielkanocne. Ideał miłości 24,90 zł Zamów EBOOK Modlitewnik Maryjny. ”Powierz się Matce!” 9,90 zł Zamów EBOOK Jutro Niedziela ROK C 39,90 zł Zamów EBOOK Nawykownik Biblijny 4,90 zł Zamów EBOOK Męski Modlitewnik 24,90 zł Zamów EBOOK Modlitewnik Weź i się módl 17,90 zł Zamów EBOOK Modlitwy na adorację krzyża 4,90 zł Zamów Siła nadziei - Joachim Badeni OP 17,90 zł Zamów 30 SCEN Z ŻYCIA MARYI - ANETA LIBERACKA KSIĄŻKA 14,90 zł Zamów Co zrobić, jeśli Ksiądz nie powie żadnej nauki, tylko da samą pokutę?Omodlić to. Nieraz może się tak zdarzyć, szczególnie przy spowiedziach świątecznych, kiedy jest dużo ludzi. Gorzej, gdyby to był taki pech – mam nadzieję, że nikomu się nie zdarzyło – że ktoś nie zdąży wypowiedzieć swoich grzechów, a już dostanie pokutę. Istotą spowiedzi nie jest nauka, ale wyznanie grzechów. Te grzechy mówimy przed Panem Bogiem. I jeśli Pan Bóg nie powie Ci za dużo w konfesjonale, to dopowie Ci na osobistej modlitwie. Jeżeli ma się niedosyt w nauce księdza, to tym lepiej to omodlić, podziękować Panu Bogu za jego miłosierdzie i przyłożyć się do pokuty zadanej. Za wszystko dziękować Bogu. Nauka nie jest najważniejsza w spowiedzi. Najważniejsza jest szczerość w wyznaniu to jest „dobra” spowiedź – długa, dokładna, czy jak najczęstsza?Przeczytaj równieżRodzaj spowiedzi zależy od tego, jaką mamy osobowość, co nam jest w danym momencie potrzebne. Na pewno ważna jest dokładność, nie wyobrażam sobie żeby szczera spowiedź mogłaby być niedokładna. Ale omodlona spowiedź zawsze jest dokładna, a jak mówi Pismo– Duch Święty podpowiada nam, co mamy mówić. Długa spowiedź? Niekoniecznie – gadulstwo nie jest wskazane, choć wiadomo, że mamy różny temperament. Jak najczęstsza? Na pewno tak częsta, by być w stanie łaski uświęcającej, nie trwać w grzechu, nie przyzwyczajać się do niego. Nie przesadzajmy jednak ze sens ma przynoszenie do konfesjonału wciąż tych samych grzechów – mocne postanowienie poprawy jest, ale wychodzi jak wychodzi. Gdzie jest granica tej powtarzalności?Granica jest tam, gdzie człowiek się poddaje. Nasze życie to ciągła walka, jesteśmy tylko ludźmi, a ludzie upadają. W momencie, kiedy człowiek daje sobie spokój, mówi że to ponad jego siły, i że wszyscy tak robią – to jest granica. Dopóki walczymy, to walczymy. Jeżeli zakładamy już, że upadniemy, to wtedy już coś jest nie tak. Każda spowiedź sprawia, że jesteśmy jako nowo narodzeni. Nie ma znaczenia, ile razy upadłeś. Sztuką wiary i doświadczenia Boga jest to, aby za każdym razem wstawać. Pan Jezus wyciąga do nas dłoń nieskończoną ilość razy, więc tyle razy mamy Go chwytać. Dołącz do naszych darczyńców. Wesprzyj nas!Najciekawsze artykułyco tydzień w Twojej skrzynce mailowejRaz w tygodniu otrzymasz przegląd najważniejszych artykułów ze Stacji7 I. Jak ci powyżej już powiedziałem, św. So­bór Trydencki naucza, że w żalu są jakby trzy części istotne: pierwsza : to ten smutek i ból duszy, — druga : obrzydzenie grzechów, — a trzecia : postanowienie poprawy i niegrzeszenia więcej. biorąc, kto ma żal prawdziwy, to tem samem ma i postnowienie poprawy, bo kto prawdziwie żałuje tego, że zgrzeszył, to tem samem już więcej grzeszyć nie chce. Żal odnosi się do przeszłości, a postanowienie poprawy do przyszłości. Można wprawdzie mieć postano­wienie poprawy i bez żalu prawdziwego, ale nikt żalu prawdziwego nie ma, choćby się i najrzewniejszemi łzami zalewał, jeśli ma serce choćby do jednego grzechu ciężkiego przy­wiązane, gdy nie chce choćby jednego tylko grzechu ciężkiego porzucić i z niego powstać i szczerze się poprawić! Do dobrej spowiedzi i otrzymania oduszczenia grzechów nie wy­starczy samo tylko pragnienie poprawy, nie wystarcza jakaś tylko chęć lub chętka po­prawy, ale musi być szczera i stanowcza wola i silne postanowienie poprawy, — musisz sobie i Panu Bogu z serca powiedzieć: chcę i muszę się poprawić! Sama tylko chęć i pragnienie pieniędzy nikogo bogatym nie zrobią… Chęć i pragnienie jedzenia głodnego nie nasycą, ale musi się wziąć do jedzenia i jeść. Niejednego odstrasza od spowiedzi to, iż mu, podobnie jak św. Augustynowi, szatan i nałóg jego podszeptują, że się poprawić nie może i nie potrafi… Otóż, pamiętaj dobrze: możesz i musisz się poprawić, w prawdzie nie sam, swojemi tylko siłami, ale przy pomocy łaski Boskiej, jak mówi św. Paweł: „Wszystko mogę w Tym, który mnie umacnia„. Pamiętaj i uważ, że Pan Bóg zna lepiej twą naturę i twą sła­bość, aniżeli ty sam, i że Pan Bóg niemożebnych rzeczy nie nakazuje, ani za niemożebne rzeczy piekłem nie grozi i piekłem nie karze! Możesz, możesz, tylko pragnij, tylko szczerze chciej, silnie sobie postanów i gorąco o to Pana Boga proś! 2. Jak czujesz i poznajesz, że tej prawdzi­wej, stanowczej woli i ochoty do poprawy nie masz, i poprawić się nie chcesz — to wtedy ci szczerze powiem, lepiej do spowiedzi nie idź, bo taka spowiedź nic ci nie po­może i byłaby jeszcze nowym grzechem! Kto Pana Boga niby przeprasza i o przebaczenie prosi, ale się nie chce poprawić i grzechu porzucić, to taki spowiedzią swoją jeszcze bar­dziej Pana Boga obraża! Otóż powtarzam ci to jeszcze raz i pamiętaj to sobie dobrze, że jak bez żalu, tak też i bez prawdziwej szczerej woli porzucenia grzechu i poprawy, Pan Bóg nikomu, nawet na spowiedzi, grzechów nie odpuści! Objaśnię ci to porównaniem. Masz syna, bar­dzo niedobrego i niegodziwego, i chcesz go wydziedziczyć. Żona więc twoja mówi do tego niegodziwego syna: „Idź, przeproś ojca, bo cię ojciec wydziedziczy*’. A on na to: „Ej mamo, ojciec tylko tak grozi i straszy”. Matka jednak widzi, że ty naprawdę testament ro­bisz i syna chcesz wydziedziczyć, mówi więc znów do syna: „Synu, przeproś ojca, bo będzie źle”. — Syn nie chce… Więc matka mu radzi: „Jeśli ojca nie chcesz naprawdę przeprosić, to przeproś go choć na oko”… A syn na to: „O tak, na oko to przeproszę”… Ty byłeś w dru­giej izbie i słyszałeś wszystko, co syn mówił. Syn wtedy przychodzi do ciebie i mówi: „Ta­tusiu, przebaczcie mi”. — „A co ci mam prze­baczyć?” — „Ta wy już to wiecie, co… Może ja was kiedy obraził, nie gniewajcie się na mnie!” Powiedz mi, czybyś takie przeproszenie przyjął? czybyś takiemu synowi przebaczył i darował? O, pewnie, że nie! Otóż w taki sposób wielkie część ludzi przeprasza Pana Boga, na oko tylko, na pozór, nie z serca, nie z prawdziwem poznaniem i uznaniem swej winy i szczerą wolą poprawy. A takie przepraszanie Pana Boga — to jeszcze nowa większa obraza! Otóż, o tem postanowieniu poprawy chcę ci teraz nieco dokładniej napisać, a mianowicie: 1. Z czego masz postanowić sobie poprawić się?… 2. Jakie ma być to postanowienie ? 3. Na co ma się rozciągać? 4. jak je masz robić?1. Z czego masz postanowić sobie poprawić sięMasz postanowić sobie poprawić się 1. z grze­chów swoich, przynajmniej śmiertelnych —; a tych 2. ze wszystkich! — Uważ dobrze i zapamiętaj sobie każde słowo. A więc poprawić się masz: 1. Z grzechów swoich. Nieczysty więc z grzechów nieczystości, pijak z pijaństwa, ten, co przeklinał, że odtąd więcej dobrowolnie kląć nie będzie; ten, co nieczyste, plugawe mowy gadał, że odtąd takich mów prowadzić nie będzie; ten co Mszy św. w nie­dziele zaniedbywał, że odtąd z niedbalstwa nigdy Mszy św. nie opuści! syn, córka, co rodziców nie słuchali i nie szanowali, że odtąd ich słuchać i szanować będą: ten co kradł, że odtąd kraść nie będzie i krzywdę ludzką wynagrodzi itd. Słowem, każdy ma się z grze­chów swoich poprawić i to z WSZYSTKICH, a przynajmniej CIĘŻKICH, śmiertelnych… a naj­bardziej z grzechów ulubionych, w które NAJCZĘŚCIEJ wpadał. Masz postanowić sobie poprawić się z grze­chów swych przynajmniej śmiertelnych, które nam Pan Bóg zakazuje pod groźbą utraty swej łaski. — A jak z grzechów tylko śmiertelnych koniecznie spowiadać się potrzeba, tak też i postanowienie poprawy koniecznie przynajmniej na grzechy śmiertelne rozciągać się musi, — a grzechów powszednich, jak niekoniecznie się spowiadać, tak też ze względu na ważność dobrej spowiedzi, nie jest koniecznem postanowić sobie unikać. jest jednak, jak naucza Doktór Kościoła św. To­masz, że i grzechów powszednich nikomu Pan Bóg nie odpuści bez żalu i postanowienia po­prawy. I dlatego, ktoby się tylko z samych grzechów powszednich spowiadał , ten, żeby była spowiedź ważna, musi przynajmniej choć co do jednego grzechu powszedniego mieć mocne postanowienie­ poprawy, albo dodać jakiś grzech ciężki, choćby z dawnego życia, i postano­wienie poprawy Jakie ma być postanowienie?Masz sobie postanowić poprawić się ze wszystkich grzechów śmiertelnych, czyli to postanowienie poprawy ma się na wszystkie grzechy śmiertelne rozciągać. Kto ma prawdziwy żal za grzechy, tem samem musi mieć serce od każdego grzechu śmiertelnego oderwane… a kto choćby do jednego grzechu ciężkiego serce ma przywiązane, taki, jak już wspomniałem, nie ma prawdziwego żalu za grzechy. Ktoby choć tylko jednym grzechem ciężkim chciał dalej Pana Boga obrażać, takiego spowiedź jest nieważna i świętokradzka. Jedna kulka, jedna kropla śmiertelnej trucizny wystarczą, aby cię życia pozbawić, — tak i jeden grzech śmiertelny wystarczy, aby cię życia łaski pozbawić. Pogański starosta rzymski prosił św. Sebastyana o uzdrowienie z ciężkiej choroby. Św. Sebastyan dał mu za warunek, aby zniszczył wszystkie bożki, jakie miał u siebie, a ten nieszczęsny zniszczył wszy­stkie, krom jednego bożka złotego, którego, jako drogą pamiątkę po swych przodkach, za­chował. Święty nie mógł go uzdrowić i po­wiedział mu, dlaczego… Otóż podobnie wielu ma mocne postanowienie unikania niektórych tylko grzechów, ale nie wszystkich! I tak: niektórzy na Mszę regularnie chodzą i nigdy jej nie opuszczą, posty zachowują i w post nawet łyżki mleka do ust nie wezmą, żeby, jak to mówią, ,,nie zmaścić się“ ; nie tylko nie upijają się, ale nawet wódki nie skosztują; — lecz cóż z tego, kiedy temi samemi usty mówią mowy grzeszne, np. przekleństwa, lub mowy nieczyste, do których przywykli i z któ­rych się nie poprawiają! Tak, wielu i bardzo wielu ma swój ulubiony nałogowy grzech, w którym trwają długie lata, jak np. niektórzy w małżeństwie grzechy małżeńskie — i choć na każdej spowiedzi poprawę niby przyobie­cują, ale tylko usty, a nie szczerą i stanowczą wolą. Otóż postanowienie poprawy musi być ogólne i powszechne, tj. unikania WSZYSTKICH grzechów śmiertelnych… A najbardziej każdy powinien zwracać uwagę na swój grzech na­łogowy, i co do niego najbardziej szczegółowe postanowienie zrobić, że się chce z niego stanowczo poprawić! Cóż więc pomyśleć i powie­dzieć o tylu grzesznikach nałogowych, którzy nieraz całe życie w tych samych grzechach ciężkich leżą, i nigdy siekiery do korzenia nie przyłożyli, aby ten grzech wykorzenić… Jakież były ich spowiedzi?… Tacy mówią: a, ja się zawsze wszystkiego spowiadałem! — Ależ, mój Bracie drogi, niedość się spowiadać, lecz do dobrej spowiedzi trzeba koniecznie mieć ŻAL i MOCNE POSTANOWIENIE POPRAWY! Nie dość się spowiadać, ale trzeba się nawrócić i mieć STANOWCZĄ WOLĘ grzechy swe po­rzucić, jak woła Prorok Pański: „Nawróć się ku Panu, a opuść grzechy swoje!“ (Ekl. 17). Cóż to znaczy nawrócić się?... Widzisz, jak ktoś zbłądził i jedzie mylną drogą, a spostrzegł to, to się zatrzymuje, konie i wóz obraca i nawraca, i nie tylko tą samą drogą dalej nie jedzie, ale szuka drogi, która go do celu do­prowadzi. Takiem powinno być twoje nawócenie… Kto przy spowiedzi św. szczerze sobie nie powie: Odtąd chcę i postanawiam, że grze­chu ciężkiego nile popełnię żadnego! — taki nie ma potrzebnego postanowienia poprawy. Byłyż twoje postanowienia poprawy takiemi? Jeśli napewno wiesz, że takiemi nie były, to wtedy napewno ci też powiem, że także i twoje spowiedzi były i złe… i że na nich odpuszcze­nia grzechów nie otrzymałeś. Pan Jezus, ilekroć grzechy komu odpuszczał, zawsze mawiał: „Idź i więcej nie grzesz!”.3. Jakiem ma być to postanowienie poprawy?To postanowienie poprawy ma być: 1. stanowczem i 2. mocnem czyli poprawy ma być naprzód STANOWCZEM, to znaczy, że ma być, (jak już mimochodem powyżej wspomniałem), nie pra­gnieniem: i chęcią tylko, ale silną wolą i po­stanowieniem. Pismo święte mówi, że ,.leni­wiec chce i nie chce” (Przyp. 13, 4). Tak i z nawróceniem niejednego, — chciałby niby, ale nie chce STANOWCZO Chciałby, bo się trochę piekła boi, ale nie chce szczerze… bo jakieś tam zawsze wymówki znajdzie, które go od stanowczej poprawy powstrzymują. Sza­tan i miłość własna i przywiązanie do grzechu podszepną mu, że Pan Bóg dobry i miłosierny, że to człowiek taki niby słaby i nie może bez grzechu się obejść, że przecie tylu innych ludzi także grzeszy… że on jeszcze nie umiera, Że jeszcze ma czas, że się z czasem poprawi, itd. wiele innych takich wymówek ma.. i zadawalnia się tą tylko chętką swoją i obietnicą jako-tako zrobioną, ale STANOWCZO nie takie niby postanowienie nie jest postanowie­niem takiem, jakiego się Pan Bóg przy spo­wiedzi od nas domaga. Druga własność dobrego postanowienia poprawy jest, że ono ma być nie chwiejnem, jak chorągiewka, co za lada powiewem się obraca, lub jak te bańki mydlane, co prędko pękają. — Twoje postanowienie poprawy ma być nie na dzień, dwa, lub choćby tydzień albo dwa, ale ma być mocnem, silnem, na całe życie!… Uważ to dobrze, co to znaczy postanowienie mocne… Jak ktoś czegoś szczerze chce, to tak łatwo byle czem się odstraszyć i od do­pięcia swego celu odprowadzić nie da,— jak mówi polskie przysłowie: kto chce psa uderzyć, ten kija znajdzie. Jak ktoś mocny w nogach, to łatwo się nie pośliźnie i nie upadnie; jak ktoś mocny, silny, to się łatwo drugiemu prze­wrócić i obalić nie da; jak ktoś mocno gwóźdź wbije w ścianę, to nie tak łatwo gwóźdź ten wyjąć… ale jak gwóźdź tylko koniuszkiem w ścianę wbity, to go i dwoma palcami łatwo wyciągniesz… Jak ktoś tobie coś przyobiecał, to chcesz, żeby ci obietnicy dotrzymał… Jak chcesz syna ukarać, a on ci poprawę obiecuje, to chcesz, żeby się i poprawił…Święta Magda­lena była grzesznicą, ale gdy jej Pan Jezus grzechy odpuścił, to się do grzechu nigdy już nie wracała. Podobnie i św. Augustyn był przed­tem wielkim grzesznikiem i zdawało mu się, że się nawrócić, grzechy porzucić i po chrześcijańsku żyć nie potrafi. Ale jak głos Boży w duszy usłyszał: „Augustynie, mogłi ci i te, możesz i ty !“ — to powiedział sobie stanowczo, silnie i mocno: mogę i muszę! — i dotrzymał. A gdy po jego nawróceniu przyszła do niego dawna jego spólniczka grzechu, to św. Augu­styn ani mówić z nią nie chciał. A gdy ona mu powiedziała: „Cóż to, ty mnie nie pozna­jesz? jestem ta i ta“… to Augustyn jej na to: „Ale ja nie jestem tym samym! bo przedtembyłem grzesznikiem, a teraz pokutnikiem!” Tak, ja nie jestem tym samym, — masz i ty sobie przy spowiedzi św. stanowczo i mocno powiedzieć!… Ja nie jestem tym samym, ma się o tobie sprawdzić i po spowiedzi św.!— Żeby twoje postanowienie było mocnem, to musisz niejako z Psalmistą Pańskim zawołać: „Przysiągłem i postanowiłem strzedz sądów sprawiedliwości Twojej… Zastawiali grzesznicy sidła na mnie, i nie zbłądziłem od przykazań Twoich… Nakłoniłem serca mego, abym czynił sprawiedliwości Twoje na wieki!” (Ps. 118). Psalmista Pański mówi, że grzesznicy zastawiali sidła na niego, ale on się skusić nie dał..Tak i na ciebie zastawiać sidła będą dawni twoi wspólnicy grzechu i namawiać cię i kusić do grzechu… pamiętajże wtedy, coś na spowiedzi postanowił i Panu Bogu przyrzekał i obiecywał, że się poprawisz, — i dotrzymaj tego, coś obiecał, i to może już tyle razy, i to nie ludziom, ale Panu Bogu! Nie żartuj z Boga!. U wielu to postanowienie poprawy niestety nie jest stałe, ale bardzo chwiejne i zmienne. O takich mówi św. Augustyn, że oni są po­dobni do wilka, który, gdy słyszy szczekanie psów i wołanie i krzyki pasterzy, na chwilę boi się i owce porzuca i od nich ucieka, ale wilkiem pozostaje, a niechno się okazja na­darzy, to znów owce porywa. Tak wielu po spowiedzi znów przy pierwszej lepszej okazyi do dawnych grzechów się wraca, tak, jakby nigdy Pana Boga nie przepraszali i poprawy nie obiecywali. A kto ma mocne postanowienie, to choćby się i okazja do grzechu nadarzyła,to przynajmniej tak łatwo i tak prędko do grzechu się nie wróci. Nie wolno tego, czegoś się na chrzcie św. wyrzekał, — a wyrzekałeś się szatana i wszystkich spraw jego!… Nie wolno tego, z czegoś na spowiedzi św. poprawić się przyrzekał i to już tyle razy ! Pamiętajże! Na jedno zwracam ci tu jeszcze raz uwa­gę, o czem powyżej już wspomniałem, to jest, że złamanie postanowienia nie zawsze świadczy o braku postanowienia. Bo co innego jest po­stanowienie, a co innego jego dotrzymanie… Prawda, że jak kto zaraz po spowiedzi albo w parę dni potem, nieraz i tego samego dnia, wraca do tych samych grzechów, np. prze­kleństw, szkaradnych mów, grzesznych znajomości, i w nich znów tak samo nałogowo żyje, jak i przedtem, jakby się nie spowiadał i postanowienia i obietnicy poprawy nie robił, o takim prawie na pewno powiedzieć można, że nie miał mocnego postanowienia poprawy… Ale jakeś rzeczywiście nie tylko pragnął się po­prawić, ale i szczerze postanawiałeś i obiecy­wałeś, a pomimo tego, ze słabości i ułomności ludzkiej, pośliznąłeś się i znów upadłeś, nie zrażaj się tem i nie zniechęcaj, lecz jak najprędzej znów do spowiedzi spiesz, znów żałuj, znów Pana Boga przepraszaj i poprawę obiecuj… a żałuj tem bardziej, żeś obietnicy Bogu danej nie dotrzymał. 4. Na co się ma to postanowienie poprawy rozciągać?To postanowienie poprawy ma się rozcią­gać nie na same tylko grzechy, przynajmniej ŚMIERTELNE , ale też: 1. Na unikanie blizkiej okazyi, do grzechu prowadzącej; 2. Na użycie środków do poprawy potrze­bnych ; 3. Na naprawienie złego, a zwłaszcza na wy­nagrodzenie krzywd, przez grzechy nasze ko­muś wyrządzonych. Masz postanowić sobie unikać blizkiej oka­zyi, do grzechu prowadzącej. Przez blizką okazyę rozumiem tę osobę, miej­sce, okoliczność, które kogoś ZWYKLE nie tylko do pokus, ale i do grzechu pobudzają i do upadku przyprowadzają… Tu każdy powinien zbadać samego siebie i spytać się swego własnego doświadczenia, bo nie każdy jest jedna­kowo słaby. Te same okazye cha jednego są niebezpieczne i blizkie, a dla drugiego nie. Niejeden mówi: ja nie chcę więcej grze­szyć, — ale cóż z tego, kiedy przestaje z tą osobą, która go już nieraz do grzechu przypro­wadziła i znów łatwo przyprowadzić może; kiedy chodzi w te miejsca, towarzystwa, np. po wieczorach z dziewczętami, na tańce, do karczmy, w których już tyle razy Pana Boga obraził; kiedy patrzy na nieskromne, bezwstydne widowiska lub obrazy, które mu tyle razy nie­ tylko pokusą, ale i powodem do grzechu były !Czyż o takim można powiedzieć, że on ma szczerą wolę i mocne postanowienie popra­wy?… Przecież jak cię pies już raz ukąsił, a choćby tylko chciał ukąsić, to go potem uni­kasz; przecież jak się boisz jadowitego węża, to się z nim bawić i pieścić nie będziesz; — jak się boisz ognia w stodole, to tam zapalonej zapałki rzucać nie będziesz; jak się boisz za­raźliwej choroby, np. tyfusu, ospy lub cholery to bez koniecznej potrzeby do takiego chorego nie pójdziesz i z nim przestawać nie będziesz; jakeś się na ślizgawicy poźliznął i upadł i ciężko potłukł, to potem w chodzeniu jestes ostrożniejszym… Otóż blizkiej okazyi do grzechu masz więcej unikać, niż psa wściekłego, niż żmii jadowitej, niż domu cholerą zara­żonego, — masz się więcej bać, niż ognia srou słomy, boś ty może więcej zapalny, niż słoma! Ty ze swojemi namiętnościami jesteś może jak beczka prochu, dla której jedna iskier­ka wystarczy, aby ją zapalić i rozsadzić… Grzech jest większem złem, niż ukąszenie od psa lub żmii, niż pożar, niż śmierć nawet sama!A jednak, przyznaj to sam o sobie i o innych tylu, co do spowiedzi chodzą i poprawę niby obiecują, czy oni po spowiedzi, po tylu upad­kach, są ostrożniejsi?… czy okazji do grzechu prowadzącej unikają?… Weź takich, co mają grzeszne znajomości, miłostki, i latami całemi w tej okazyi żyją, w tych grzesznych miłostkach trwają, tak jakby się nie spowiadali i poprawy nie obiecywali! Czy ich nawrócenie jest szcze­re …. czyż ich postanowienie poprawy było prawdziwe i mocne?… Przyznać musisz, że nie! I niejeden się dziwi, że mu ksiądz rozgrze­szenia dać nie chce, kiedy żadnej poprawy me widzi i grzesznik trwa w okazyi i niebezpieczeństwie grzechu! Porzuć naprzód to niebez­pieczeństwo grzechu, porzuć ten dom, tę służbę, tę grzeszną znajomość, spal te bezwstydne obra­zy i złe książki, a potem przyjdziesz po rozgrzeszenie…Bo póki tej okazyi do grzechu prowadzącej porzucić nie chcesz, to i grzechu porzucić nie chcesz, — a wtedy i rozgrze­szenie, choćby ci je ksiądz jaki i dał, nic ci nie pomoże, bo go Pan Jezus nie potwierdzi! Otóż zastanów się dobrze, nim do spowiedzi pójdziesz, czy nie masz ty jakiej takiej blizkiej okazyi do grzechu, w której trwasz?… Czy niema u ciebie w domu nieskromnych obrazów, gorszących, zakazanych książek i pism, które i dla ciebie są zgorszeniem, a co gorsza, dla innych, np. dla dzieci twych, tak łatwo zgor­szeniem być mogą. A może, co jeszcze gor­sza, dla zysku małego takie obrazki w oknach sklepu swego wystawiasz, a to jest dla tylu okazyą do grzechu! Straszny sąd Boski kie­dyś takich czeka, bo tyle dusz niewinnych przez to gorszą i do grzechu — a może i na wieczne potępienie prowadzą!… Ucz się rozumu od zwie­rząt: zwierzę, choć nierozumne, unika człowie­ka i miejsca, gdzie je co złego spotkało, — a dla ciebie okazja taka do grzechu była przy­czyną twego największego, nieszczęścia, za któ­reś niby żałował, i porzucenie okazyi obiecy­wał, — a mimo tego okazyi tej nie unikasz i sam dobrowolnie jej szukasz! Jakież wtedy były twoje postanowienia poprawy, i jakie spo­wiedzi ?… Pamiętaj to sobie dobrze, że kto nie chce blizkiej okazyi do grzechu ciężkiego unikać, a tem bardziej, jeśli w niej dobrowolnie i samowolnie trwa, z nią mieszka i obcuje — to tem samem już grzeszy. A dlaczego? Bo Pan Bóg zarówno zakazuje nie tylko grzechu samego, ale i tego wszystkiego, co do grzechu wprost pro­wadzi, a co, po ludzku mówiąc, konieczną przyczyną grzechu być musi. Dlatego to mówi Pismo św., że ,,kto miłuje niebezpieczeństwo, w niem zginie” (Ekl. 3). Jeśli wątpisz, czy ta lub owa okazya jest dla ciebie blizką i niebezpieczną, czy nie, i czy jej pod grzechem ciężkim masz unikać, czy nie, nie ufaj sobie, i zdaniu swemu, ale przed­staw to szczerze i jasno spowiednikowi i proś go o radę i rozstrzyngięcie. Postanowienie poprawy ma się rozciągać nie tylko na unikanie biizkiej okazyi do grzechu prowadzącej, ale też i na użycie środków do poprawy koniecznych, a zwłaszcza tych, które ci spowiednik w skaże i nakaże. Bo pomyśl sam i powiedz mi, czy taki chce prawdziwie dopiąć jakiegoś celu, który nie chce używać środków do tego potrzebnych? Czy taki chce prawdziwie być zdrowym, który nie chce brać lekarstw od lekarza przepisanych, co go na pewno uzdrowić mogą?… Nie wystarczy wzdy­chać i pragnąć: obym był zdrowym!… ale trzeba zachować przepisaną dyetę i używać przepisanych lekarstw. Ludzie tego świata, kiedy np. chodzi o zdrowie lub życie, o inetresa pieniężne, o wygranie procesu, o osiągnięcie ja­kiejś posady, o żenienie się i pozyskanie względów jakiejś osoby, — umieją szukać i znaleść środki do tego potrzebne, i to nieraz z wielkim trudem i poświęceniem, — ale kiedy chodzi o zdrowie duszy, o uniknięcie grzechu, o łaskę Boską, o zdobycie nieba, o szczęśliwy wyrok na sądzie Boskim, o uniknięcie potę­pienia wiecznego, — to nie chcą nic robić, i kontentują się tylko samą dobrą chęcią… Ależ właśnie taka wola nie jest dobrą i szczerą, kiedy nie chcesz używać lekarstw i środków potrze­bnych do powstania z grzechów! Oprócz środków szczegółowych, przez spo­wiednika ci wskazanych i przepisanych, wskażę ci dwa środki „uniwersalne”, ogólne, to jest: modlitwę i częstsze przystępywanie do św. Sa­kramentów! Chcesz się szczerze poprawić, to módl się często i gorąco, i proś o to Pana Boga i Matkę Najświętszą !Św . Teresa zwykła mawiać, że człowiek, który się nie modli, będzie albo zwierzęciem albo szatanem! Bez szczególniej­szej pomocy Boskiej musisz zginąć! — a Pan Bóg łaskę swą daje zwykle tylko proszącym i to gorąco proszącym ! Drugim dzielnym środkiem do twej popra­wy jest częstsze przystępywanie do św. spo­wiedzi i do św. Komunii. Kto tylko raz na rok się spowiada i raz tylko na rok posila się Komunią św., o takim mam najgłębsze prze­konanie, oparte na tyloletniem doświadczeniu, że taki trudno z grzechów powstanie i pra­wdziwie się nie poprawi… Gdybyś raz tylko na rok się mył — jakbyś wyglądał?… Chcesz się szczerze poprawić, to obmywaj się częściej w spowiedzi św., zasilaj się częściej tem le­karstwem, które nam słabym i ułomnnym Sam Pan Jezus obmyślił i pozostawił, tj. Ciałem i Krwią Pana Jezusa, — a doznasz skutków tego cudownego lekarstwa i na sobie, jak doznało go tylu, jak to sam Pan Jezus Boskiem swem słowem przyobiecał: „Kto mnie pożywa, żyć będzie dla mnie!” (Jan. 6.) — A inaczej się nie dziw, żeś taki słaby i ułomny!Postanowienie poprawy ma się rozcią­gać na naprawienie złego, przez grzechy nasze wyrządzonego. Nieraz grzechami naszymi obrażaliśmy nie- tylko Pana Boga, ale i ludzi. Przepraszając Pana Boga, mamy obowiązek przeprosić i lu­dzi, którycheśmy obrazili —- i naprawić krzy­wdy, w jakikolwiek sposób im wyrządzone. Krzywdy mogą być różne i w rozmaity spo­sób wyrządzone. Może być krzywda wyrzą­dzona na duszy, przez dane zgorszenie, albo na ciele, na zdrowiu, na majątku lub sławię i t . d. Otóż, ktoby tej krzywdy naprawić nie chciał, przy takim by ta krzywda ludzka pozostała, a tem samem i grzech by pozostał. Postanowienie poprawy ma się więc rozcią­gać i na naprawienie tych wszystkich, jakich­ kolwiek krzywd ludzkich, komukolwiek wy­rządzonych! Powiedziałem powyżej, że masz mieć wolę te krzywdy naprawić, i to o tyle, o ile ci możebnem. Bo niejeden rad by je na­prawić, ale nie może — a wtedy już nie jego wina. Możesz naprawić, to musisz, nie mo­żesz, a chciałbyś, — to Pan Bóg już i dobrą wolę przyjmuje i nią się zadawalnia… Pamię­taj więc, powtarzam ci raz jeszcze, że daremnie byś się spowiadał i nadaremnie rozgrzeszenie otrzymał, gdybyś tych krzywd naprawić nie chciał, gdybyś nie chciał naprawić danego zgorszenia, gdybyś nie chciał zwrócić cudzej rzeczy, sobie nieprawnie przywłaszczonej, gdy­byś nie chciał nagrodzić szkody, komuś przez ciebie wyrządzonej, choćbyś sam naw et przez to bogatszym nie został; gdybyś nie chciał na­prawić sławy, odebranej komuś przez obmowy, a tm bardziej przez oszczerstwa. Gdybym chciał tu wyliczać te wszystkie tysiączne sposoby krzywd ludzkich, tobym musiał chyba osobną książeczkę o tem napisać… Zastanów się sam nad tem dobrze, czy nie masz ty jakiej krzywdy ludzkiej na swem sumieniu?… i czyś je już nagrodził?… a jeśli nie, czemu nie?… Chcesz mieć dobrą spowiedź i otrzymać przebaczenie grzechów, to postanów sobie wszystkie krzywdy o ile możesz, naprawić — i to wykonaj zaraz po spowiedzi w jak najprędszym czasie!5. Jak robić to postanowienie poprawy?Powiedz sobie naprzód to, co ci już po­wyżej nawiasowo wspomniałem: 1. ja mogę się poprawić; 2. ja chcę się poprawić; 3. ja muszę się poprawić! Ja mogę się poprawić! Mogli i mogą inni, możesz i ty! chciej tylko! Święci nie byli z urodzenia innymi ludźmi, niż ty, — niektórzy z nich długie nawet lata trwali w grzechach i nałogach, a nawrócili się i popra­wili… i niebo osiągnęli… i dziś im tego nie żal… więc możesz i ty — i tego żałować niebędziesz, — a żałowałbyś na wieki, jak tego żałują potępieńcy, gdybyś się nie nawróciłi grzechów nie porzucił… Przy pomocy ła­ski Bożej możesz, możesz z pewnością… chciej tylko i powiedz sobie stanowczo: chcę!Chcę !… Uważ dobrze to słowo: chcę!..,,Nie: chciałbym tylko — chciałbym nie wystarczy musisz sobie powiedzieć: stanowczo chcę! bo od tego „CHCĘ” zawisło, czy będziesz na wieki w niebie, czy na wieki w piekle; czy na wieki szczęśliwy, czy na wieki nie-szczęśliwy! Teraz ci łatwiej, niż później, bo teraz przy czytaniu tej książeczki więcej masz poznania, natchnienia i światła Bożego, więcej łaski i pomocy Bożej… Teraz twoje nawró­cenie jeszcze łatwiejsze, bo nałogi mniej za­korzenione, a później będzie jeszcze trudniej­sze… Dąbczaka młodego, mało zakorzenionego, łatwo wyrwiesz, ale starego nie potrafisz… Z choroby w początkach łatwiej się wyłeczyć —później coraz trudniej… A gdy tego „CHCĘ” w sobie jeszcze nie czujesz, o — proś o to, proś gorąco Pana Boga i grzesznych Ucieczkę Maryę! — Uprosili inni, uprosisz zmianę twej woli i ty ! A gdy poczujesz w sobie choć pragnienie powstania z grzechów , idź w tedy przed Miłosierne Serce Jezusa w Najśw. Sakramencie, klęknij tam , i z żywą wiarą i ufnością mów raz za razem Panu Jezusowi: Panie Jezu, już więcej grzeszyć nie chcę!… Powiedz to choć kilka razy, ale serdecznie, — a potem zwróć uwagę na swój grzech ulubiony i po­wiedz szczegółowo, że tego grzechu już wię­cej popełniać nie chcesz. Jeśliś jest przeklętnikiem, pijakiem i t. d,, to powiedz Panu Je­zusowi: Panie Jezu, już nie będę więcej nigdy przeklinał, upijał się itd. Powtórz to choć kilka razy, raz za razem. Gdy powiesz po raz pier­wszy, to będzie to jakoś niechętnie, jakby nie z serca, więc pow tarzaj po raz drugi, trzeci, piąty, dziesiąty, tak długo, aż to z serca, całą duszą powiesz… Zobaczysz i przekonasz się, że tak będzie! I uważ to dobrze, że albo to z serca szcze­rego i ochotnego powiesz, albo nie, — jeśli nie, to nie masz nawet po co do spowiedzi chodzić, bo bez szczerego postanowienia po­prawy nie ma spowiedzi i odpuszczenia grze­chów ; a — jeśli z serca, pragnącego szcze­rze poprawy, powiesz, że chcesz się popra­wić i grzech porzucić, to tem samem miło­sierne Serce Boże ku sobie zwrócisz i miło­sierdzia Jego i przebaczenia dostąpisz! A jak raz już to stanowcze postanowienie zrobisz, i chcesz się naprawdę poprawić, to ci jeszcze jedną zbawienną radę i lekarstwo daję: odnawiaj to postanowienie każdego dnia przy rannym pacierzu, tak samo i w ten sam sposób, jakeś je przed spowiedzią zrobił. Tę radę daję, jako zbawienną pokutę i lekarstwo wszystkim, którzy jakikolwiek nałogowy grzech mają. Przecież zrobiona obietnica i postanowie­nie obowiązują cię, czy je odnowisz, czy nie, — ale gdy będziesz odnawiał codzień, to łatwiej dotrzymasz. I z tego każdy pozna, czy chce, czy nie chce poprawić się stanowczo, — jeśli tego środka użyje i to postanowienie poprawy codzień odnawiać będzie, czy nie. Ja muszę się poprawić! Albo — albo!! Albo poprawia i grzechów porzucenie — albo wieczne odrzucenie, wieczne potępienie, wieczne piekło, wieczny ogień, wieczna męka! według tego, co Pan Jezus powiedział: ,Jeśli — pokutować nie będziecie, wszyscy… zginiecie!” (Łuk. 13, 3). Abyś sobie ułatwił to stanowcze postanowienie: ,Ja muszę się poprawić” — dam ci jedną radę. Stań sobie przy płoną­cym ogniu, przypatrz mu się i potrzymaj przez chwilę rękę przy nim, albo nad płonącą lampą… a gdy ogień poczujesz, powiedz sobie:, Jak ja w piekle wytrzymam, gdy tego małego ognia przez chwilę wytrzymać nie mogę?!… A ogień wie­czny czeka mnie, jeśli się nie poprawię!”… Zobaczysz wtedy, że powiesz sobie: muszę się poprawić!… „Wzywam świadków dziś niebo i ziemię—- tak przemówił niegdyś Pan Bóg przez Moj­żesza do żydów, i tak przemawia i dziś do ciebie — żem położył przed w as żywot i śmierć… błogosławieństwo i przekleństwo. Obierajże tedy żywot… abyś miłował Pana Boga i był posłuszny głosowti Jego i stał przy Nim, bo On jest żywotem Twoim!” (V. Mojż. 30, 19). Powtarzam ci: albo — albo! Wybieraj! Czy wybór trudny? Ciężkie ci nawrócenie i grze­chów porzucenie i pokuta za nie? Cięższem ci będzie wieczne odrzucenie, wieczne potę­pienie, wieczna męka w piekle! Tak — powiedz sobie przy pomocy łaski Boskiej — chcę i muszę się nawrócić i poprawić, i to od dziś, sta­nowczo ! Boże, dopomóż mi do tego! Tu ci dodam jeszcze krótki wierszyk, który sobie łatwo zapamiętasz, a w którym masz wyrażone postanowienie poprawy. Wolę umrzeć, o mój Panie, Niż twe zgwałcić przykazanie; Wolę umrzeć tysiąc razy, Niż Twej winnym być obrazy. Wierszyk ten często powtarzaj, zwłaszcza każdego dnia rano przy pacierzu — i przy powstającej jakiej, zwłaszcza ciężkiej, pokusie do grzechu, a wtedy tak łatwo nie zgrzeszysz! Ks. Feliks Cozel „Spowiedź: jaką być powinna i jak się do niej gotować.” Kraków 1921 r. str. 81 – 107 Poprzedni 11 kwietnia 2014| Ks. Dawid Pietras Wielki Post 2013 Berlin – rekolekcje KAZANIE NR 3 TEMAT: PIĘĆ WARUNKÓW DOBREJ SPOWIEDZI ŚW. Kontynuujemy nasze rozważania o spowiedzi św. Wczoraj dotknęliśmy tematu grzechu, skutków grzechu śmiertelnego i jego grozy. Było to konieczne, by zrozumieć potrzebę spowiedzi, w której Bóg okazuje swoje nieskończone miłosierdzie bezpowrotnie zapominając grzechy. Powiedzieliśmy sobie, że sam Chrystus ustanowił ten sakrament i kapłanów ustanowił pośrednikami łaski przebaczenia. Dziś natomiast chcemy dotknąć pięciu warunków dobrej spowiedzi: rachunek sumienia, żal za grzechy, mocne postanowienie poprawy, szczera spowiedź, zadośćuczynienie Panu Bogu i bliźniemu. Św. Jan Vianney, wielki spowiednik, mówił w kazaniu o spowiedzi: „Nie muszę wam mówić ani tego, jak wielkim szczęściem jest dobra spowiedź, ani tego, jakim nieszczęściem jest spowiedź zła. Dobra – przywraca nam przyjaźń z Bogiem i prawo do nieba; zła – pozbawia nas szczęścia wiecznego i wtrąca w otchłanie piekła. Widać stąd, jak starannie powinniśmy się przygotować do tego Sakramentu”. Każdy katolik obudzony w środku nocy winien wyrecytować PIĘĆ WARUNKÓW DOBREJ SPOWIEDZI: Rachunek sumienia, żal za grzechy, postanowienie poprawy, szczera spowiedź, zadośćuczynienie Bogu i bliźniemu. Spełnienie tych warunków jest konieczne do ważności spowiedzi. Spójrzmy więc na każdy z nich. 1. RACHUNEK SUMIENIA to pierwszy warunek dobrej spowiedzi. Pierwsze co trzeba zrobić, to uświadomić sobie, że jestem grzesznikiem. Św. Jan Vianney mówił w kazaniu: „Kto się rzadziej spowiada, ten niech poświęci na rachunek sumienia dłuższy czas, niech robi ten rachunek po modlitwie do Ducha Świętego i po poleceniu siebie Matce Najświętszej. Byłoby dobrze, żeby z intencją uproszenia sobie łaski dobrej spowiedzi, uczestniczyć w tym dniu we Mszy Świętej, spełnić jakiś dobry uczynek, zadać sobie umartwienie w jedzeniu czy w spaniu. Wskazane jest przejść sobie w myśli grzechy po kilka razy, żeby należycie wyryły się w pamięci”. Pamiętajmy też, że grzech ciężki powoduje utratę duchowego światła w duszy, wzywajmy więc Ducha Świętego przy rachunku sumienia. Dobrze jest posłużyć się spisanym rachunkiem sumienia. Nie wszystko się pamięta, trzeba więc rozświetlać i nieustannie formować sumienie w świetle Bożych Przykazań. Dziś w zlaicyzowanym świecie, który wiele rzeczy nie uważa za grzech, łatwo o źle uformowane sumienie. Stąd wielka wartość szczegółowego spisanego rachunku sumienia. Można nawet przyjść do spowiedzi z kartką z wypisanymi grzechami. Zachęcam do pobrania z kaplicy chrzcielnej Rachunków Sumienia mojego autorstwa. Naszym obowiązkiem jest podjąć trud kształtowania sumienia. Chwila modlitwy przed spowiedzią to nie jest rachunek sumienia. Zapewne z tym pierwszym warunkiem wielu ma dużo problemów. Jest on bowiem wymagający, a im dalej od ostatniej spowiedzi, tym trudniej przypomnieć sobie grzechy, tym trudniej w ogóle zmobilizować się do spowiedzi. Im bardziej wejdziemy w grzech, tym trudniej wyrwać się z sideł szatana. 2. ŻAL ZA GRZECHY to drugi warunek dobrej spowiedzi. Kiedy wiem już jakie grzechy mam na sumieniu, muszę żałować, że obraziłem nimi kochającego mnie Boga. Odwróciłem się od Boga, słuchając podszeptów szatana. Bóg mnie stworzył z miłości, dał swojego Syna, by za mnie umarł, otworzył mi niebo, a ja złamałem Jego przykazania, okazując Mu brak miłości i nieposłuszeństwo. Zrzuciłem z siebie szatę łaski z chrztu św. Rozróżniamy dwa rodzaje żalu za grzechy. Jest żal niedoskonały (z pobudki innej jak miłość do Boga, np. ze strachu przed piekłem, czyśćcem, ze wstydu…) i żal doskonały (z miłości do Boga). Żal niedoskonały jest skupieniem się bardziej na sobie, a doskonały na Bogu. Do ważności spowiedzi wystarczy akt żalu niedoskonały. Może się zdarzyć sytuacja, że jesteśmy w grzechu ciężkim, a nie ma spowiedzi. Bardzo chcemy przyjąć Komunię św. np. na pogrzebie za zmarłego. Możemy, ale tylko jeśli wzbudzimy w sobie akt żalu doskonały połączony z pragnieniem spowiedzi. Bądźmy jednak ostrożni z tą praktyką (por. KKK 1457). 3. MOCNE POSTANOWIENIE POPRAWY Trzecim warunkiem jest mocne postanowienie poprawy. To wewnętrzne pragnienie zupełnego odrzucenia grzechu i wszelkich okoliczności do grzechu prowadzących. Jest to bowiem nie tylko sakrament pojednania, ale i nawrócenia. Czasem ktoś się zniechęca, bo – jak mówi – i tak pewnie zgrzeszę ponownie… Nikt z nas nie wie, czy się uda wytrwać i poprawić się. Liczy się szczere pragnienie, by raz na zawsze i to od zaraz odrzucić grzech. Ufamy w moc i łaskę Boga, jak pisze św. Piotr: „Dlatego bardziej jeszcze, bracia, starajcie się umocnić wasze powołanie i wybór! To bowiem czyniąc, nie upadniecie nigdy” (2 P 10). Liczmy na siły Boga, a nie na własne, bo „Beze Mnie nic nie możecie uczynić” – mówi Jezus (J 15,5). „Ludzką rzeczą jest upadać, Boską powstawać, a diabelską trwać w upadku”! Wielu dziś zapomina, że by uzyskać rozgrzeszenie trzeba porzucić grzech! Definitywnie zerwać z grzechem i usunąć w miarę możliwości wszelkie okoliczności, które mogą do grzechu zaprowadzić. Spowiedź św. jest sakramentem nawrócenia, zmiany życia! Istnieje jednak pokusa, by spowiedź traktować jako taki kontener na śmieci. „Idę wyrzucić grzechy, by było lżej na sercu…”, a gdzie walka o wykorzenienie grzechu? 4. SZCZERA SPOWIEDŹ to czwarty warunek dobrej spowiedzi. NALEŻY WYZNAĆ WSZYSTKIE GRZECHY CIĘŻKIE CZYLI ŚMIERTELNE. Zatajenie choćby jednego grzechu ciężkiego czyni spowiedź nie tylko nieważną, ale świętokradzką! Jest to próba oszukania Boga! Św. Jan Vianney tak o tym mówił: „O, jak bardzo ślepi są grzesznicy, którzy wstydzą się czy boją wyspowiadać się ze swoich upadków! Na co się przyda to ukrywanie, skoro kiedyś tajniki serc zostaną odsłonięte na oczach całego świata? Wypowiadając teraz to jedno słowo, którego wypowiedzieć jest wam wstyd, moglibyście się uchronić przed o wiele większym, strasznym wstydem, jaki was czeka na Sądzie Ostatecznym, a piekło, w jakie się wtrącacie, moglibyście zamienić na wieczną szczęśliwość”. Grzechy ciężkie należy wyznać co do liczby i okoliczności, jeśli wpłynęły one na wagę grzechu. Jeden raz dokonana zdrada jest mniejszym grzechem niż stały związek cudzołożny. Raz opuszczona msza niedzielna to mniejszy grzech niż nie chodzenie do kościoła przez 3 lat. Grzech też będzie cięższy, jeśli był robiony w obecności innych – zgorszenie. Trzeba więc spowiednikowi naświetlić wagę grzechu (np. mąż upijał się na oczach całej rodziny). Nigdy natomiast nie umniejszajmy grzechów. Oskarżajmy się z nich, stańmy przed Bogiem jako najwięksi grzesznicy świata. To wyraz pokory, który przymnoży nam łask. Unikajmy też wyrażeń ogólnikowych: np. „źle mówiłem”, „miałam złe myśli”, „nie zawsze byłem w kościele”, „kradłem”, „nie pościłem”, „nie szanowałem żony” itd. W spowiedzi nie mamy obowiązku podawać grzechów lekkich. Czytamy w Katechizmie: „Wyznanie codziennych win (grzechów powszednich) nie jest ściśle konieczne, niemniej jest przez Kościół gorąco zalecane. Istotnie, regularne spowiadanie się z grzechów powszednich pomaga nam kształtować sumienie, walczyć ze złymi skłonnościami, poddawać się leczącej mocy Chrystusa i postępować w życiu Ducha. Częściej otrzymując przez sakrament pokuty dar miłosierdzia Ojca, jesteśmy przynaglani, by być – jak On – miłosierni” (KKK 1458). Zawsze jednak zaczynajmy podawanie grzechów od ciężkich grzechów i wady głównej, później podawajmy ewentualne lekkie grzechy. Św. Jan Vianny dodaje też, że „Grzech, który jest lekki w naszych oczach, może być ciężkim w oczach Boga”. Dlatego warto się spowiadać również z grzechów lekkich. „Przy grzechach nałogowych trzeba powiedzieć, jak długo trwa nałóg. Penitent powinien tu brać przykład z chorego, który dokładnie informuje lekarza o przebiegu choroby, jej objawach, rozwoju i czasie trwania” (św. Jan Vianney). Św. Hieronim pisze: „Jeśli bowiem chory wstydzi się odkryć ranę lekarzowi, sztuka lekarska tego nie uleczy, czego nie rozpozna”. JEZUS JEST LEKARZEM DUSZ. Spowiednik ma też prawo, a nawet obowiązek zadać pytania, by wybadać duszę. Jeśli o jakimś grzechu śmiertelnym – mimo wcześniejszego przygotowania – zapomniało się powiedzieć, bądźmy spokojni, spowiedź jest ważna. Trzeba jednak ten grzech wyznać w kolejnej spowiedzi. Mówi św. O. Pio: „Jeśli mamy dobrą wolę i intencję, aby wyspowiadać się ze wszystkiego, co możemy zapamiętać lub zrozumieć – to miłosierdzie Boże jest tak wielkie, że obejmie i usunie również to, czego nie możemy zapamiętać lub zrozumieć”. Pamiętajmy też, by poinformować spowiednika, jak dawno miała miejsce ostatnia spowiedź i czy była wykonana pokuta. Warto też określić swój status: jestem małżonkiem, kawalerem, studentem, gimnazjalistą. To wszystko pozwala spowiednikowi bardziej zrozumieć sytuację osoby, a przez to bardziej pomóc. 5. ZADOŚĆUCZYNIENIE BOGU I BLIŹNIEMU, POKUTA Czytamy w Katechizmie: „Wiele grzechów przynosi szkodę bliźniemu. Należy uczynić wszystko, co możliwe, aby ją naprawić (na przykład oddać rzeczy ukradzione, przywrócić dobrą sławę temu, kto został oczerniony, wynagrodzić krzywdy). Wymaga tego zwyczajna sprawiedliwość. Ponadto grzech rani i osłabia samego grzesznika, a także jego relację z Bogiem i z drugim człowiekiem. Rozgrzeszenie usuwa grzech, ale nie usuwa wszelkiego nieporządku, jaki wprowadził grzech. Grzesznik podźwignięty z grzechu musi jeszcze odzyskać pełne zdrowie duchowe” (KKK 1459). Dla naprawienia swoich win wykonuje się pokutę, która „o ile to możliwe, powinna odpowiadać ciężarowi i naturze popełnionych grzechów. Może nią być modlitwa, jakaś ofiara, dzieło miłosierdzia, służba bliźniemu, dobrowolne wyrzeczenie, cierpienie, a zwłaszcza cierpliwa akceptacja krzyża, który musimy dźwigać” (KKK 1460). Jeśli pokuty zadanej przez spowiednika, nie jesteśmy w stanie spełnić, należy mu to powiedzieć, by zmienił pokutę. Pamiętajmy więc, że oprócz pokuty zadanej przez kapłana należy naprawić uczynione zło. Są jednak takie sytuacje, że nie jesteśmy w stanie już naprawić uczynionego zła. Np. Bernard Natanson, którego kliniki dokonały 70 000 aborcji, stał się po nawróceniu zagorzałym obrońcą życia, szerzącym ruchu pro-life. Nie przywrócił życia tym dzieciom, ale walczył w obronie pozostałych. Tam, jednak gdzie to możliwe, trzeba naprawić uczynione zło. Bezpośrednio po otrzymaniu rozgrzeszenia można iść do Komunii św., nie wykonawszy jeszcze pokuty. Nie wolno zwlekać z wypełnieniem pokuty, którą winniśmy łączyć z cierpieniami Chrystusa. Św. Vianney zachęca, by pokutę odmawiać w duchu uniżenia, na kolanach – jeśli jest to jakaś modlitwa. Można też dodać sobie dodatkowe czyny pokutne. Nigdy też nie ulegnijmy pokusie wybrania sobie mniej wymagającego spowiednika. W ten sposób nie pójdziemy do przodu w rozwoju ducha. Czasem może się zdarzyć, że zapomnimy pokutę. Odmówmy jakąś wybraną modlitwę i powiedzmy o tym spowiednikowi w kolejnej spowiedzi. Jesteśmy i tak zobowiązani do naprawienia wyrządzonego zła. Nie zapominajmy też o modlitwie za spowiednika, o modlitwie prze i po spowiedzi. Warto zabierać ze sobą książeczkę do nabożeństwa. Bądźmy wdzięczni Bogu za ten sakrament, bez którego zapewne byli byśmy potępieni na wieki! KTO BOWIEM JEST W STANIE PRZEŻYĆ CAŁE ŻYCIE BEZ NAWET JEDNEGO GRZECHU CIĘŻKIEGO? Dziękujmy, że mamy kapłanów w konfesjonałach! Dziękujmy za Boże miłosierdzie, które nie zna granic, ale i prośmy Boga, byśmy nigdy nie lekceważyli grzechu. 1. Potrzeba rachunku spowiedzi jest obrachunek z Panem Bo­giem … Wtedy masz obowiązek z każdego grze­chu ciężkiego szczegółowo się oskarżyć, a więc, żebyś się mógł oskarżyć, i to tak, jak to Pan Bóg nakazuje, to musisz przedtem dobrze wiedzieć, z czego, i jak się masz oskarżyć. I dla­tego potrzebny jest naprzód obrachunek z samym sobą, abyś potem mógł zrobić obrachunek z Panem Bogiem. Nim do sądu na skargę na krzy­wdziciela swego pójdziesz, to najpierw idziesz do adwokata, aby ci skargę ułożył; podobnie, nim pójdziesz na skargę na samego siebie przed sędziego-kapłana, to trzeba wpierw tę skargę na siebie obmyśleć i sobie niejako ułożyć, tem bardziej, że daleko trudniej jest oskarżać samego siebie, aniżeli drugich…I tem trudniejszy jest ten obrachunek, im dłużej nie byłeś do św. spowiedzi, i im bardziej miłość własna, wstyd i py­cha, nas zaślepiają i grzechy nasze przed nami zakrywają i je wymawiają. I niejeden, który na spowiedzi mówi, że on grzechów nie ma… ma ich pełno, i tylko w zaślepieniu swem ich nie widzi! I tak niejeden głośno mówi: ,,Z czego ja się będę spowiadał? jestem uczciwym człowiekiem, nicem nie ukradł, nikogom nie zabił, — mam wprawdzie swoje słabostki, ale ma je każdy człowiek!“Otóż takiemu powiem: to, żeś uczciwym w oczach świata i ludzi, i żeś nikogo nie zabił, ani okradł, to wystarczy, żebyś nie poszedł do kryminału ziemskiego, ale nie wystarczy, abyś uszedł kryminału Bożego! Bo inne są sądy ludzkie, a inne sądy Boskie! Gdy­byś dobrze w duszę swą wglądnął, o, to tam znalazłbyś wiele grzechów, i to ciężkich!Pamiętajże więc dobrze, że nie tylko te spowiedzi są złe, nieważne i świętokradzkie, w których zupełnie świadomie i dobrowolnie grzech jaki ciężki zatajasz i wyznać go nie chcesz, ale też i te są złe i nieważne, w których dla braku należytego wglądnięcia w siebie samego, dla braku dobrego badania i rachunku sumienia, grzechów ciężkich nie wyznajesz, dlatego, że ich niby nie poznajesz i nie pamiętasz, … nie poznajesz i nie pamiętasz ze swej winy, dla lenistwa i niedbalstwa w rachunku sumienia!Kto często sumienie swe bada i często się spo­wiada, taki nie potrzebuje mieć tej obawy; — ale tacy, co tylko raz na rok się spowiadają, a tem bardziej, którzy może z wielu lat spo­wiadać się mają, są obowiązani do tem do­kładniejszego rachunku sumienia, zwłaszcza, że pamięć ludzka taka słaba. — Przecież gdybym cię spytał, coś temu tydzień jadł, to nie pa­miętasz … a chciałbyś od razu spamiętać grzechy całego roku lub z wielu lat, bez zastanowienia się, przypominania i porachowania?!2. Od czego rachunek sumienia rozpocząć ?Ten rachunek sumienia trzeba rozpocząć od gorącej modlitwy i prośby do Ducha Św. i doMatki Najświętszej, o dobre poznanie i przypomnie­nie grzechów swoich, bo my bez łaski Boskiej nic zbawiennego uczynić nie możemy, nie mo­żemy więc i grzechów swoich dokładnie poznać i dobrze się dłużej kto do spowiedzi nie był, i im więcej więcej grzechów ma, tem mniej grzechy swoje poznaje, bo jest bardziej zaślepiony! Jak kominiarz do komina wlezie, to ani widać na nim tego, że się sadzą oczernił, bo już czarny wlazł… ale niechby kto w białem ubraniu do komina w szedł, toby dopiero dobrze tę sadzę na nim widać było… bo na białem każdą plamkę widać…Święci się spowiadali często, i choć grzechów się bardzo bali, jednak mieli się z cze­go spowiadać, bo w delikatnem i czystem swem sumieniu każdą i najmniejszą plamkę widzieli i poznawali. A niejeden, spowiadający się tylko raz na rok, nie widzi w sobie grzechów żadnych! Oj, biedny on, zaślepiony, zobaczy te grzechy swoje dopiero w chwili sądu, jak Pan Jezus su­mienie jego roztrząsać i sądzić będzie, — ale będzie to za późno! Otóż proś gorąco Ducha Św. i Matkę Najświętszą o dobre poznanie samego siebie, abyś ty się teraz tak sądził, jak cię na sądzie Boskim będzie sądził Pan Jezus, aby sąd twój był zgodnym ze sądem Jego!Jak sobie łaskę Ducha Św. uprosisz i On cię oświeci, to w tedy łatwo grzechy swoje poznasz. Możeś nieraz w kościele widział, że jak promienie słońca zaświecą, to na nich każdy prawie pyłek i proszek widać… Takie same są wszędzie, ale nie widać ich, tylko tam, gdzie je oświecą promienie słońca. Otóż podobnie i w duszy ludzkiej… Ciemno w twej duszy — i pełno tam grzechów , jakby gadów, ale ich nie wi­dzisz, póki Duch Święty promieniami swej łaski duszy twej nie oświeci.(…)Przed każdą spo­wiedzią choć kilka razy, ale gorąco i serdecznie, powiedz Matce Najświętszej: „Matko Najświęt­sza! Ty grzesznych ucieczko, Tyś już tylu grze­szników nawróciła i łaskę dobrej spowiedzi im uprosiła, nawróćże i mnie grzesznika, i uproś mi, abym wszystkie grzechy moje sobie przy­pomniał i dobrze je poznał, za nie serdecznie żałował, i szczerze się z nich wyspowiadał!”...3. Jak się rachować z sumieniem ?1. Gdyś się już do Ducha Św. i Matki Najśw. pomodlił i o poznanie swych grzechów poprosił, — to wtedy albo w domu, gdzieś na osobnem spokojnem miejscu, albo w kościele rozpocznij rachunek sumienia. A od którego czasu masz ten rachunek sumienia robić!… Pa­miętaj to sobie dobrze: nie od ostatniej spowie­dzi, ale OD OSTATNIEJ DOBREJ SPOWIEDZI ! — A spowiedź tylko wtedy dobrą była, jakeś WSZYSTKIE warunki spowiedzi dobrze WYPEŁNIŁ !Pierwsze pytanie, jakie sobie samemu posta­wisz, jest: jakie były twoje spowiedzi? czy dobre, czy złe ? … czyś się do nich należycie gotował?… czyś robił dobry rachunek sumienia ? … czyś miał prawdziwy żal za grzechy? – (to jest przy spowiedzi najważniejsze i naj­potrzebniejsze!) — i czyś miał mocne posta­nowienie poprawy, czyś chciał się prawdzi­wie i stanowczo poprawić?… Spytaj się dalej: czyś na spowiedziach dawniejszych wszystkie grzechy ciężkie i ich liczbę szczerze wyznał?… Czyś czego nie zataił?… (Co innego jest za­tajenie, a co innego zapomnienie. Zapomnienie bezwinne złej, spowiedzi nie robi)… Spytaj się szczerze: czy nie masz jakiegoś ciężkiego grzechu, któregoś na spowiedzi powiedzieć nie chciał… boś się bał… wstydził… i trudno ci go było powiedzieć?… A jak znajdziesz grzech taki… może od dawna — dawna tajony… to od tego czasu musisz robić rachunek sumienia, bo od tego czasu wszystkie spowiedzi twoje były nieważne, grzechy twe nie są ci odpuszczone.— Choćby cię ksiądz sto razy był rozgrzeszał, to Pan Bóg cię nie rozgrzeszył… Bo ksiądz cię pytał: ,,Masz co jeszcze?“… a tyś powiedział — że nic — a miałeś grzech ciężki zatajony! Ksiądz tego nie wiedział, ale Pan Bóg wiedział! I dlatego rozgrzeszenia były nieważne!…Kiedy więc była twoja ostatnia DOBRA spowiedź?… bo od tego czasu musisz rachunek sumienia robić, i wszystkie złe spowiedzi na jeden wielki błąd i wielkie niezrozu­mienie rzeczy muszę ci zwrócić uwagę. Wielu BŁĘDNIE myśli, że gdy grzech jakiś zataili, że to wystarczy tylko ten grzech powiedzieć, a że grzechów innych, z których się już raz spo­wiadali, drugi raz powtarzać nie potrzebują, i nieraz pomimo tego, że im ksiądz to nakazuje, mówią księdzu: „Ta ja tylko to jedno zataił, a inne grzechy jużem mówił”. Otóż przy grzechach tylko zapomnianych, i to bez własnej winy, wystarczy ten jeden grzech zapomniany powiedzieć, a innych powtarzać nie trzeba: ale gdy grzech był naumyślnie zatajony, ze wstydu lub bojaźni — to wtedy nie wystarczy tylko ten jeden grzech powiedzieć, ale trzeba od tego czasu NA NOWO SIĘ SPOWIADAĆ ZE WSZYSTKICH grzechów ciężkich, choć już spowiada­nych, dlatego, że te wszystkie spowiedzi były nieważne i świętokradzkie, a grzechy nie były jeszcze na jeden błąd zwracani uwagę. Nie­raz na zapytanie: czemuś się z grzechu tego lub owego nie spowiadał, -— odpowiadają lu­dzie: „A bo ja nie wiedział, że to grzech!” Otóż, uważaj dobrze, że dwojaka jest nieświa­domość, jedna bez winy twojej, t. j. bezgrzeszna, — a druga GRZESZNA, czyli pochodząca z własnej winy twojej. Jeśli więc naprawdę nie wiedziałeś, że to, coś zrobił, jest grzechem!, i to tak, że ci to nigdy na myśl nie przyszło, że ty źle robisz, tak, że nie mia­łeś najmniejszego podejrzenia, że ty grzeszysz, albo, gdyś później poznał, że to grzech, toś już więcej tego nie robił, — to wtedy ci powiem, żeś naprawdę nie wiedział, że to był grzech, i grzechu nie miałeś, i się z tego spowiadać nie potrzebujesz… Ale, jak ci na myśl przychodziło, że to grzech, jak sumienie cię gryzło, i może ci ktoś nawet mówił, że to grzech, np. żona własna, albo tem bar­dziej, może i ksiądz cię o to na spowiedzi pytał, a ty tylkoś wmawiał w siebie, że to nie grzech!… o, to nie mów, żeś ty nie wiedział, że to grzech! Wiedziałeś bowiem dostatecznie, że to grzech, ale chciałeś tak robić, i dlatego sam siebie oszukiwałeś i wmawiałeś tylko w sie­bie, że to nie grzech! RACHUNEK sumienia twego NIE BYŁ SZCZERY!2. Jeśli co do spowiedzi swych nie jesteś pewny i masz jaką wątpliwość, to przedstaw ją spowiednikowi do rozstrzygnięcia, — ale to jedno sobie zapamiętaj, że spowiedzi tylko wtedy powtarzać musisz, gdy jesteś moralnie pewny o ich nieważności, a skoro tej moralnej pewności nie masz, i jakąś tylko masz wątpli­wość, to wtedy możesz twe spowiedzi po­wtórzyć, i radzę ci to, ale nie musisz ich powtarzać, bo obowiązku ścisłego nie jaka z dawniejszych spowiedzi bez twej wiedzy i winy była nieważna, to choć grzechy wtedy nie były ci odpuszczone, lecz przy pierwszej dobrej spowiedzi zostały ci one od­puszczone …Spytaj się dalej, czyś na ostatniej spowiedzi nadaną pokutę chciał przyjąć i przyjął, i czyś wypełnił to wszystko, co ci spowiednik po­lecił, np. czyś zwrócił szkodę komuś wyrządzoną?… Czyś zerwał z okazją do grzechu, którąś miał porzucić?... Czy jest wogóle choć jakaś poprawa w twem życiu ?... Bo jakby tego nie było, toby wskazywało na brak do­brego usposobienia i BRAK SZCZEREJ WOLI do poprawy, a tem samem słusznie byś spowiedzi swoje mial w Po tych wstępnych ogólnych pytaniach, przejdź potem do szczegółowego rachun­ku sumienia, i to, jak ci już powiedziałem, od ostatniej dobrej spowiedzi, a naprzód z grzechów swych ciężkich . Pamiętaj więc sobie dobrze, że tylko grzechy ciężkie musisz sobie przypominać, bo na spowiedzi tylko grzechy ciężkie wyznać musisz; a grzechy male, po­wszednie, o których pewnie wiesz, że grzechami ciężkimi nie są, możesz wyznawać, i le­piej jest ich się spowiadać, ale nie musisz ko­niecznie i dlatego też nie musisz sobie ich grzechy małe, powszednie,o których pewnie wiesz, że nie są grzechami ciężkimi… gdyż wielu ma sobie za grzech mały to, co jest grzechem ciężkim, t tak np. wielu bagatelizuje sobie bezwstydne, obrzydłe roz­mowy, i ma sobie je tylko za żarty, — a to są zwykłe grzechy ciężkie. Inni popełniają grze­chy, których się sami przed sobą wstydzą…I tłumaczą to sobie jakąś potrzebą… Obmowy i płotki, nieraz i ciężkie, wymawia się tem; że to była prawda… Żyje się w złości, prze­kleństwie, i tłumaczy się tem, że się ma już taki zwyczaj… Niejeden dopuszcza się różnych oszukaństw… i tłumaczy sobie zwykłą praktyką interesu… albo że inaczej wyźyć by nie mógł… Na Msze św. nie chodzi się w niedziele… bo niby niema na to czasu — choć Pan Bóg pierwszy — i czas na wszystko jest, a tylko dla Pana Boga niema!.. Nie poszczą… i zasłaniają się niby niemożnością, wymyślonym brakiem wiele innych podobnych grzechów się po­pełnia, — i na wszystko wymówka się znajdzie; lecz niechby kto inny w podobny sposób z tobą postępował, tobyś dla niego wymówki nie miał… tobyś umiał sądzić i potępić… a siebie umiesz wymawiać i uniewinniać, dlatego, że nie masz sumienia wyrobionego, a nawet masz su­mienie błędne i fałszywe, miłością własną i nałogami grzechowymi spaczone!A takie sumienie, z twej własnej winy błędne i fałszywe, od grzechu cię nie wymówi, ani nie uwolni! Na sądzie Boskim będziesz o wszystkiem inaczej sądził!… Sądźże więc siebie teraz, abyś potem nie był sądzony! Sądźże siebie tak, jak wtedy na sądzie swym będzie cię sądził Pan Jezus! Sądź siebie nie wedle przewrotnych zasad świa­ta i wedle miłości własnej, ale wedle przykazań Boskich i wedle nauki Żebyś lepiej ten rachunek sumienia zrobił, chcę ci tu dać jasne pojęcie grzechu, zwłaszcza ciężkiego. Do grzechu każdego, a tem bardziej ciężkiego, potrzeba koniecznie dwóch rzeczy, t- j.: żebyś naprzód WIEDZIAŁ, że to, co popełniasz, jest grzechem, — a do grzechu ciężkiego, żebyś WIEDZIAŁ, że to jest grzechem ciężkim, albo przynajmniej, żebyś miał podej­rzenie grzechu ciężkiego; — a powtóre, żebyś to popełnił zupełnie DOBROWOLNIE , czyli wie­dząc i chcąc Jak jednego z tych czynników niema, to i grzechu ciężkiego niema więc grzechu ciężkiego wtedy, gdy albo nie masz świadomości, a przynajmniej podej­rzenia grzechu ciężkiego, albo gdy, choć miałeś świadomość, ale nie miałeś zezwolenia woli czyli uczyniłeś to NIECHCĄCY .Bo grzech jest na woli, czyli zależy od woli tak dalece, ze może zupełnie nie być uczynku złego, a będzie grzech ciężki, jeśli była zła wola, dobro­wolna zła chęć lub pragnienie czegoś, co nam pod grzechem ciężkim jest zakazane, np. gdyby kto chciał popełnić kradzież lub grzech nieczysty, choć mu się to nie udało. —A prze­ciwnie może być uczynek i najgorszy. ale jeśli był popełniony niechcący, bez świadomości i woli złego, to grzechu nie ma, np. gdyby ktoś niechcący i nie naumyślnie kogo zabił i t p. Wtedy więc gdy nie miałeś złej woli, nie potrzebujesz się z tego spowiadać jak to nieraz niektórzy niemądrze robią! spowiadając się np. z tego że nie był na Mszy św. lub że post złamali wtedy, gdy byli chorzy, – bo przecież Kościół chorym ani na Mszę chodzić ani pościć me samo grzechu ciężkiego nie ma nigdy, gdy kto tak jest usposobiony, żeby ze swiadomoscią grzechu nie dopuścił, a przez zapomnienie zupełne zrobił coś takiego, co jest zakazane, np. jadł mięso w dzień postny, zupełnie me pamiętając na to, że to był post. I wtedy tego spowiadać się nie potrzeba. Przeciwnie zaś, gdy ktoś wie­dział, że to lub owo jest pod grzechem ciężkim zakazane i tylko przez złość swoją wmawia w siebie, że to nie jest grzech ciężki i nie pracuje nad tem, aby się z tego poprawić, taki, ponieważ ma złą wolę, i skutkiem tej złej woli grzeszy, przed Bogiem wymówki grzechu nie Na jedną ważną rzecz chcę tu jeszcze twą uwagę zwrócić, t. j. że grzeszyć można nie tylko uczynkiem, — ale także i MYŚLAMI, — a tem bardziej PRAGNIENIEM i POŻĄDANIEM, bo i złe myśli, a tem bardziej pragnienia i pożądania są także rodzajem uczynku, a Pan Bóg zakazuje nam; i złe myśli, a tem bardziej złe pragnienia i pożądania, o ile one są naszemi, t. j. o ile są dobrowolne czyli od naszej woli zależne, a takiemi są wtedy, jeśli my przedtem mamy poznanie, że te złe myśli i pragnienia są złemi, od Boga nam zakazanemi, — są przeciwnemi woli Bożej, jak to wyraźnie mamy w 9 i 10 przykazaniu: ,,Nie pożądaj!“Dla większej jasności po­wtarzam jeszcze raz, że złe myśli i pożądania tylko wtedy są grzechem, kiedy są dobrowolne, t. j. od naszej woli zależne, które my sami mieć chcemy, — bo jak w nas powstają złe myśli i pragnienia, które nie są od naszej woli zależne, które w nas powstają przeciw naszej woli, których my mieć nie chcemy, którym my się opieramy i staramy się je w sobie stłum id i je odrzucić, to takie złe ale owszem nawet są zasługą. — Tak np. przyjdzie ci zła myśl i złe pragnienie do kra­dzieży lub nieczystości, albo przeciw wierze lub przeciw Panu Bogu lub Najśw. Maryi Pannie a ty spostrzegłszy, że te myśli są złe, grze­szne , — starasz się je odrzucić, — to wtedy grzechu, przynajmniej ciężkiego, nie było. Po­wiedziałem: grzechu ciężkiego, — gdyż grzech powszedni mógłby może być, o ile ty sam winien byłeś tym myślom, dając do tego jakiś powód albo o ile spostrzegłszy je, nie dałeś tym myślom natychmiast należytego Jak naucza Sobór Trydencki, przy ra­chunku sumienia nie dość jest zbadać, jakie grzechy popełniłeś, ale trzeba koniecznie i liczbę tych grzechów porachować, czyli, ILE RAZY każdego grzechu się dopuściłeś. — Je­żeli masz się z każdego grzechu ciężkiego oskarżyć i kapłan ma cię znać tak, jak Pa Bóg cię zna, to musisz się oskarżyć i z tego, ileś razy każdy grzech ciężki popełnił. Boć przecież jasnem jest, że to nie jest to samo, powiedzieć: upiłem się, a upiłem się pięć, dziesięć lub więcej razy; i że podobnie nie jest to samo ukraść komuś raz pieniądze lub drzewo z lasu, a do­puścić się tych kradzieży kilka lub kilkanaście razy. — I w tem błądzi bardzo wielu, że przy rachunku sumienia liczby grzechów ciężkich so­bie nie porachują, a potem oskarżają się zwykle bardzo ogólnikowo, słowem: nieraz, czasem, lub często! Np. nieraz na Mszy nie byłem, nieraz kląłem i t d., przy każdym grzechu: nieraz!! Nigdy więc przy spowiedzi nie mów: nieraz! Cóż kapłan z tego „nieraz” wiedzieć może? Tylko raz jest jeden raz, a nieraz to może być i dwa, i pięć, i dziesięć, i setki razy ! A jak przed spowiedzią liczby nie porachujesz, to potem zapytany o liczbę, tylko na chybił trafił powiesz jakąś zmyśloną liczbę. I jestże to w tedy rachunek sumienia prawdziwy i spo­wiedź dokładna? Przecież rachunek sumienia dlatego nazywa się rachunkiem, że w nim trzeba grzechy porachować. Jak samo spowiadanie się grzechów powszednich, tak też i podawanie ich liczby nie jest że jeśli kto się jakiegoś grzechu nałogowo dopuszczał, to taki liczby dokładnie porachować nie potrafi. Ale poucza św. Alfons, że taki ma powiedzieć liczbę swych grzechów przynajmniej w przybliżeniu, t j. jak to często bywało, czy co dzień, może po kilka lub kilka­naście razy na dzień, — czy kilka lub kilka­naście razy w tydzień lub w miesiąc, — a w tedy kapłan już sobie sąd wyrobić może. Niejeden tem się tlumaczy, że pamięci niema i nie pa­mięta Jeśli rzeczywiście dla braku pamięci nie pamiętasz, toś temu nie winien, i obowiązku dalszego nie masz. Tylko to bieda, że na wszystko pamięć masz, na każdą miarkę, którą tobie ktoś winien, — a nie pamiętasz tego, coś ty Panu Bogu winien!Niektórzy podają zmyśloną wielką liczbę grze­chów, dodając, że wolą więcej powiedzieć, aniżeli mniej… Ale przecież i w tem kłamać nie wolno. Rób po prostu tak: możesz, przechodząc miejsca i czasy, liczbę dokładnie po­rachować, to porachuj; nie możesz, to zasta­nów się i powiedz przynajmniej w przybli­żeniu, ile to razy w tygodniu lub miesiącu sumienia jest w prawdzie warun­kiem koniecznym do dobrej spowiedzi, i to pierwszym, ale nie najważniejszym i naj­potrzebniejszym. Bo np. gdy ktoś pamięci nie ma lub ciężko jest chory, albo tern bardziej umierający, to wtedy Pan Bóg nie domaga się od niego takiego rachunku, jak od zdrowego, i taki bez rachunku sumienia może dobrą spowiedź odbyć, byleby miał to, co jest przy spowiedzi najważniejsze i najpotrzebniejsze i niezbędnie konieczne, to jest szczery żal za wszystkie grzechy, przynajmniej ludzi bojaźliwego i trwożliwego sumie­nia dam tu jeszcze jedną pociechę: że Pan Bóg jest dobry i patrzy na dobrą wolę tylko, i że On niemożebnych rzeczy nie domaga się, ani za to, co człowiek nie może, Pan Bóg nie karze, i nikogo za brak pamięci i za zapomnienie nie potępi! Więc nie bój się nigdy o grze­chy bez twojej winy zapomniane, choćby nawet w godzinę śmierci, bo grzechy te są ci od­puszczone. Jeśliby ci się jednak taki grzech ciężki zapomniany przypomniał, to masz obo­wiązek go powiedzieć przy najbliższej spowiedzi. Trzeba, jak we wszystkiem, tak i w tem rachowaniu grzechów, unikać z jednej strony nieszczerości i fałszu, — a z drugiej strony zbytniej trwogi i DOSKONAŁYWarunki dobrej spowiedzi – Żal za grzechyWarunki dobrej spowiedzi – Postanowienie poprawyWarunki dobrej spowiedzi – SZCZERA spowiedźWarunki dobrej spowiedzi – ZadośćuczynienieKs. Feliks Cozel „Spowiedź: jaką być powinna i jak się do niej gotować.” Kraków 1921 r. str. 22 – 39.

warunki dobrej spowiedzi z wyjaśnieniem